2 września 2015

image

Dziś małżonek wytłumaczył mi dokładnie, jak zbudowane jest dynamo w moim rowerze. Bo jechalam sobie rano do Bufetu i pomyślałam, że niedługo będzie ciemno z rana, a ja będę miała cięższą jazdę właśnie przez włączanie dynama. I że wolałabym mieć inne lampki. Ale po chwili stwierdziłam, że przecież to świetna opcja, mieć taką małą prądnicę i wytwarzać sobie prąd na własne potrzeby. I zapragnęłam wiedzy, jak to właściwie działa.
Tyle tytułem dygresji, przechodzę do meritum.
W meritum mamy dziś dwuzup kalafiorowo-brokułowy, chili con carne i tartę czekoladową. A wytrawna jest z wędzonym boczkiem, pomidorkami cherry i oliwkami.
PS. Dynamo wytwarza prąd stały (czyli ten edisonowski, bo w gniazdkach jest zmienny – ten od Tesli :D ).