11 lipca 2016

  

Dziś polecam. Jedzenie będę polecać w dalszych akapitach, ale poza nim będę Wam polecać wybranie się do kina. Nie na jakiś konkretny tytuł, ale jeśli ktoś z Was nie jest świadom że w ARSie i Pod Baranami przez całe wakacje graja filmy za 7pln, to ja właśnie uświadamiam. Jeśli z różnych powodów przegapiliście znakomite filmy z zeszłego roku (zarówno kasowe jak i kameralne), jeśli po raz setny chcecie obejrzeć „Żywot Briana” (ale tym razem na dużym ekranie), jeśli tak jak ja nie oglądaliście „Rzymskich wakacji”, a „Ostatnie tango w Paryżu” zaczęliście oglądać z włoskim dubbingiem i nie mógłszy go zdzierżyć wyłączyliście film po pół godzinie (to również jest moje przeżycie, ten dubbing zabił we mnie chęć nawet na „momenty”), macie okazję to wszystko nadrobić. W ten właśnie sposób obejrzałam w sobotę „Nienawistną ósemkę”, którą uważam za świetną, w przeciwieństwie do przecenianego, nudnawego i za długo się ciagnącego „Django” (trzy godziny „Nienawistnej…” zleciały jak dwie, pewnie m. in. ze względu na niebywale rozciągnięty sposób artykulacji bohaterów). YWe wtorek zaś idę na „Jobsa”.

A teraz polecam strawę.

Na poczatek krem z soczewicy i marchewki, tym razem wzbogacony o świeżą kolendrę i jogurt naturalny.

Na główne będą dawno nie widziane gnocchi. Do nich dwa sosy – z gorgonzoli z pomidorami i rukolą, albo mięsne ragu z wołowiny, pomidorów, kilku innych warzyw i czerwonego wina, posypane serem grana.

W tarcie wytrawnej umieściliśmy cukinię, ser pleśniowy bleu village, pomidory i karczochy.

Na słodko mamy wspaniałæ sbriciolatę z czarnymi i czerwonymi porzeczkami, oraz tartę cytrynową.