15 lipca 2016

  
Opuściła mnie dziś wena. Obudziłam się rano przed budzikiem i nie wiem czemu zaczęłam myśleć, co by było, gdyby do Bufetu wkroczył uzbrojony po zęby szaleniec. Zaczęłam rozkminiać, czy nasze deski do krojenia wytrzymają strzał z krótkiej broni. Jak rzucić nożem kuchennym, żeby unieszkodliwić. Sama nie wiem, dlaczego tak mnie naszło. Małżonek włączył radio i pan mówił że wita, ale w taki smutny poranek to trudno. Najpierw pomyślałam, że to coś z Wojciechem Mannem, bo go nie było słychać. Ale Mann na urlopie, a w internecie informacje o tej ciężarówce. Na Messengerze siostra informuje o jakichś straszliwych podtopieniach w Gdańsku i że sugerują im niewychodzenie z domu. Wszystko jakieś takie smutne i przerażające. Dobrze że można sobie zjeść coś dobrego przynajmniej.
Na osłodę proponuję mały konkurs kawowy. Pierwsza osoba, która odpowie na pytanie, dostaje od nas kawę.
Pytanie brzmi – co łączy Becka i Chilly Gonzalesa? Proszę podać dwie cechy.
A co dziś u nas?
Na początek toskańska pomidorowa z oliwą extra vergine, grillowanymi bagietkami nasmarowanymi czosnkiem, świeżo zmielonym pieprzem i listkami bazylii. Mamy też jeszcze kilka porcji cannelloni z bakłażanem, cukinią i ricottą.
Na główne będzie kuskus z warzywami (fasolka szparagowa, brokuły, pomidory suszone, bób i pomidorki cherry, posypana fetą i natką pietruszki. Do tego gorące masło szałwiowo-czosnkowe.
Tarta wytrawna to brokuły, ser kozi, pomidorki, czarny sezam i pestki dyni.
Na słodko jest albo sbriciolata z ricottą i porzeczkami, albo tarta czekoladowo-kajmakowa.