10 sierpnia 2016

  
Dziś wielka mizeria we frazie, bo aura daje w kość. Bolą kregosłupy, mgła zasnuwa już nie tylko pamięć świeżą, ale ośrodek wenowy. Mowa też nie jest dziś srebrem, a oko jest półprzymknięte, cierpiące i senne. Dzisiejszy wiek biologiczny to +15. Ale osobniczka zdołała wypełnić podstawowe obowiązki kucharskie i spreparowała lancz, nawet całkiem przyzwoity.
Daaaaawno niewidzianą zupę kukurydzianą będzie można skonsumować właśnie dziś – wydaje się być doskonała na te okoliczności przyrody.
Główne też pasuje, bo jest to cassoulet z wieprzowymi kiełbaskami, warzywami, świeżymi ziołam i czerwonym winem. Do tego chleb z Piekarni Mojego Taty.
W tarcie wytrawnej Bartek umieścił brokuła, fetę i pestki słonecznika.
A na słodko mamy dziś tartę pomarańczowo-śmietankową.