21 października 2016

  
Jako że wczorajszy dzień okazał się dla nas miażdżący pod względem ilości obowiązków, dzis wstałam dopiero na trzeci budzik. Wiedziałam, że będziemy mieli pomocnicę, dlatego kozaczyłam. Przed wyjściem klarowalam mężowi:
– Mam do zrobienia zupę, a tartę i sos do cannelloni zrobi Kasia. Już kiedyś go robiła, poza tym on jest tak prosty, że małpa sobie z nim poradzi
– To zatrudnij małpę
– Chyba żartujesz? Wiesz co by się tu działo? W życiu nie obsłużylibyśmy takiej liczby ludzi – każdy chciałby na małpę w akcji popatrzeć.
Koniec końców były olbrzymie korki, Kasia przyszla sporo później i sos i tak robiłam ja, podśpiewując za Krystyną Prońko:
„Gdy głupota z biedą już mnie mają,
Robisz małpę i mam w domu cyrk.”
Ta małpa to dziś ja. Drapiąc się charakterystycznie wszystkimi palcami po czubku głowy zreferuję Wam dzisiejsze menu:
– zupa z kapusty z pesto, pomidorami, serem grana i ryżem arborio
– cannelloni nadziewane szpinakiem i ricottą, zapiekane w sosie rosè
– tarta wytrawna z salami finocchiona, papryką i fetą
– tarta czekoladowo-blokowa z herbatnikami i dodatkiem białej czekolady