27 października 2016

  
Jedna z moich ulubionych klientek poczęstowała mnie ostatnio bardzo smaczną historyjką. Od razu poprosiłam o możliwość podzielenia się nią z Wami, bo po co znakomity abstrakcyjny dowcip ma leżeć na dnie szuflady – czysto retorycznie pyta podmiot liryczny?
Pani zawodowo para się tłumaczeniem pod przysięgą. Któregoś dnia w dość nieludzkich godzinach rannych zadzwonil jej telefon:
– Pani tłumaczko, potrzebuję pilnie przetłumaczyć dokument z chińskiego
– Ale wie Pan, problem jest taki, że ja tłumaczę z angielskiego…
– Ale proszę Pani, to tylko dwie strony są.
Ja już widze ten skecz u Monty Pythona. Zamiast skeczu z martwą papugą na ten przykład. Oczywiście Panowie go rozdmuchują, rozmowa się toczy jeszcze kilka minut. Na końcu, po wywołaniu słowami-kluczami wpadają purpuraci z Hiszpanskiej Inkwizycji i torturują wygodnym krzesłem i miękkimi poduszkami, tym razem ucharakteryzowani na Chińczyków. Zresztą, gdyby rzeczona tłumaczka miała w perspektywie takie tortury, może by nawet wysiliła się i przetłumaczyła co nieco. Śmieszki śmieszkami, ale tak między nami – dwie strony to przecież niedużo.
Dla mnie dwie strony to sporo, jakbym tak miała codziennie dwie strony zapełniać, Wasz prowiant by ucierpiał. Dlatego już szybciutko przechodzę do sedna.
Dziś krem z buraków z jogutrem. Na lancz główny są farfalle alla puttanesca czyli makaron z długo gotowanym sosem z oliwek, kaparów, pomidorów, oliwy i czosnku, posypany serem grana padano i natką pietruszki. W tarcie wytrawnej znajdziecie duszoną w białym winie cukinię, pomidorki koktajlowe i fetę.
Na słodko jest brownie z sosem karmelowym – polubiliście je bardzo, więc macie.
Update: Właśnie pod naszym oknem Pan wydoił w pięć sekund dwusetkę żołądkowej. Już chciał przyozdobić nią nasz parapet, ale ruszyłam z odsieczą i czmychnął w stronę Ronda Mogilskiego.