10 listopada 2016

  
PO PRACY WYJEŻDŻAMY, DLATEGO DZIŚ CZYNNE DO 16.30
Siedziawszy wczoraj wieczorem na fotelu u manikiurzystki miałam przed sobą wielki telewizor. Chcąc nie chcąc pogapiałam się czesto w ekran, obserwując jak wygląda obecnie lista przebojów w telewizji muzycznej. Wygląda bardziej niż miernie. Z braku pomysłów na nowe utwory przerabia się takie perełki jak „What is love” z lat dziewięćdziesiątych – toporny disco hit. Albo bierze się na warsztat niezłą popową piosenkę z tożsamego okresu – „Would I lie to You” którą wykonywał Terence Trent D’Arby i robi się z niej niestrawnego gluta. Zauważyłam jeszcze taki trend w teledyskach, że wiele z nich wygląda jak plansza do karaoke, bo wraz z wyśpiewywaniem przez wokaliste tekstu pojawiają się na ekranie odpowiednie frazy, żeby wszystko było wiadomo. Cóż – „Papa was a rolling stone” coverowany przez Geogre Michaela to to nie jest (teledysk!).
Widziałam jeszcze Dodo, które powinno żądać odszkodowania od chirurga, ale prawdopodobnie daje mu jeszcze premie, bo jest zachwycone efektami ssaczo-bezmimicznymi na swej fizjognomii. Piosenki na liście tak tragicznie nijakie, że śpiewająca na zywo Rihanna wydała mi się prawie boginią, chociaż nie jestem fanką.
Gdy wróciłam do domu też nie było lepiej. Poleciało „Spalam się” ku mej uciesze, która trwała tylko kilkanascie sekund. „Co to jest? To nie jest Kazik. To jakiś ktoś, kto ma beznadziejną dykcję, zjada końcówki i ma wokal jak znudzony żul. Pa pa pa ra pi du też jakieś inne. Patrzę, a to koncertówa z Męskiego Grania. I kto wykonuje? Nasz przyjaciel Bartosz Waglewski.
Kończę na dziś z eksperymentami muzycznymi i włączam bezpieczną playlistę (jest dostepna na Spotify jako Nowy Bufet, jakbyście chcieli posluchać) i biorę sie za opisy-jadłospisy:
– krem porowo-ziemniaczany na białym winie z tymiankiem i bardzo dobrymi grzankami z wędzoną papryką
– kuskus z warzywami (brokuły, kalafior, fasolka, groszek, pomidorki cherry), masłem ziołowym i pokruszoną fetą
– tarta z ostrym salami, oliwkami, gorgonzolą, pomidorkami i bazylią
– tarta cytrynowa