3 stycznia 2017

  
Nie opowiadałam Wam o podróży. W pociągu, którym jechałam do Domu rodzinnego na Gwiazdkę, w Warszawie przetasował się skład mojego przedziału. Wsiadły dwie około sześćdziesięcioletnie panie z kołobrzeską destynacją. Basia i Ta Druga. Ta Druga przez godzinę mełła ozorem, słusznie przywodząc na myśl sceny pociągowe z „Dnia świra”. Bez udziału woli dowiedziałam się o Tej Drugiej mnóstwa rzeczy, ale przede wszystkim tego, że absolutnie adoruje Basię, a ta przyjmuje jej hołdy z godnością udzielnej księżnej. Imię „Basia” Ta Druga odmieniła przez wszystkie przypadki, co najmniej sto razy. Nagle usłyszałam:
„Wiesz, Basiu, jak byłyśmy w tem Muszynie, chciałam kupić jajka, od kur – tych wiesz – wolnobiegających, ale nigdzie nie dostałam. Szkoda Basiu, bo bym ugotowała, spakowałabym do pudełka i miałybysmy teraz na drogę”.
Pomyślałam, że to ogromne szczęście, że Ta Druga jednak nie znalazła odpowiednich kur, bo mielibyśmy tu podróż w starym pekapowskim stylu, z jajami i kiełbasą czosnkową. Kilka minut później los ze mnie zadrwił okrutnie, bo Basia wyjęła z jednej z toreb aluminiowy pojemnik z paprykarzem (taki, w których są czasem stugramowe pasztety typu podlaskiego). Wyjęła też łyżkę, otworzyła pojemnik i poczeła objadać się ze smakiem. To były dopiero aromata! Aż zatęskniłam za starym dobrym jajem, uznając że paprykarz to nawet dla mnie zbytni old school. Wychodząc w Ciechanowie i zostawiajc za sobą rybny zapach, słyszałam jeszcze po raz czwarty:
„Basiu! To jest Intercity! Zobacz – są po trzy siedzenia w rzędzie. Jak to dobrze że kupiłaś te bilety!”
Żeby odczarować wspomnienie paprykarza, zrobiliśmy dziś naprawdę niezły lancz.
Jest zupa minestrone, w której dziś umieściłam marchewkę, ziemniaki, fasolkę szparagową, fasolę białą, kalafiora, czosnek, cebulę i makaron orzo, czyli w kształcie ryżu.
Na danie główne zjecie dziś tajską wołowinę massaman w mleczku kokosowym z orzeszkami ziemnymi, ziemniakami, ryżem basmati i świeżą kolendrą.
Albo lasagne warzywną, której zostały jeszcze cztery porcje.
W tarcie wytrawnej są oliwki, pomidorki cherry, feta i pesto. Są też dwa kawałki tej z pieczonym kalafiorem i serem grana padano.
Na słodko możecie zjeść brownie z sosem karmelowym.