7 lutego 2017

  
W 2014 roku pomiędzy Mostem Kotlarskim a mostem kolejowym powstała efemeryczna sezonowa knajpa. A było to lato tuż przed otwarciem Nowego Bufetu, kiedy to przemierzaliśmy na rowerach trasę Podgórze – Rondo Mogilskie często i gesto. Na trawiastych bulwarach przy jakichś betonowych resztkach fundamentu i kilku drzewach ktoś postanowił postawić tymczasowe miejsce zabawy, spotkań i picia alkoholu. Spodobał nam się ten pomysł, a że miejsce było dość nieuporządkowane i chałupnicze, stworzone z palet, płyt wiórowych i tych drewnianych wielkich bel do nawijania grubych kabli, nazwaliśmy je Grajdoł. Przechodziliśmy lub przejeżdżaliśmy obok Grajdołu co najmniej dwa razy dziennie, za każdym razem obiecując sobie, że wpadniemy tam na piwko. Lato weszło w drugą fazę i oto nadszedł ten dzień. Poszliśmy tam, chcemy kupić piwo. Niestety – nalot policji. Bowiem właściciel „zapomniał” wykupić koncesję na alkohol i to był sądny dzień, kiedy skończyli dzialalność. Pewnie konkurencja dała znać odpowiednim organom, co w sumie mało mnie dziwi.
Morał z tego prosty – nie odkładaj na jutro itd itp.
Teraz szybko przechodzę do menu, bo czas nagli. Dziś proponujemy:
– krem z buraków z jogurtem
– węgierski gulasz wołowy podawany albo z kaszæ gryczaną, albo z grillowaną polentą
– tarta z brokułami, karczochami i fetą
– sbriciolata z ricottą i porzeczkami
– dwie porcje sernika nowojorskiego
– kilka porcji kremu z ciecierzycy i pomidorów.