23 lutego 2017

  
Wskutek cudzych przeprowadzek i niespodziewanego nadmiaru rzeczy dostał mi się w spadku wieszak. Odbieram go w sobotę, ale już się cieszę. To klasyczny gięty drewniany wieszak na ubrania z miejscem na parasole u dołu. Każdy gdzieś go widział, posiadał, lub pracował w miejscu gdzie wisiały na nim płaszcze. Zawsze mi się podobał, bo uważam że jego wygląd to mały design doskonały, czyli forma wynika z treści i vice versa. Jestem miłośniczką takich właśnie projektów genialnych w swej prostocie, z formą przyporządkowaną funkcji, dlatego najbardziej podoba mi się Bauhaus i wszystkie te modernistyczne wille i kamienice.
Wieszak jest piękny jako przedmiot sam w sobie i zawsze chciałam go mieć ale jakoś nigdy nie miałam. No to teraz będę się napawać. Nic to że mam male mieszkanie – takie cudo zawsze gdzieś się upchnie. Widziałam ostatnio na wystawie o norweskim designie dwa projekty wieszaków, bazujące na tym kanonicznym. Jeden był do bani, drugi całkiem całkiem. A jak ktoś chce oglądać wystawy o fajnym designie, to polecam co roku w Cieszynie, chyba w okolicach marca jest wystawa najlepszych projektów studentów wzornictwa przemysłowego z calej Polski. A tam naprawdę fantastyczne rzeczy – od makiet osiedli, przez meble, kurtki narciarskie az po zastawę kateringową. Czyli wszystko co trzeba zaprojektować, żeby cieszyło oko i wygodnie się z tego korzystało.
Dzisiejsze pozycje menu zaprojektowaliśmy sami. Forma jest prosta, treść zjadliwa. Oto one:
– krem z ciecierzycy i pomidorów
– krem z selera z gorgonzolą
– quesadillas z serem, cukinią, szynką, sosem z papryką chipotle, kukurydzą i mieszanką sałat z winegretem
– kilka porcji tajskiej wołowiny massaman w mleczku kokosowym z ryżem basmati i kolendrą
– tarta z dynią, oliwkami, pomidorkami cherry i serem grana padano
– tarta z białą czekoladą z kardamonem, polana musem truskawkowym