10 marca 2017

  
Widziałam wczoraj wieczorem zdjęcia z Rzymu. Nie wiem, w jakiej cześci Wiecznego Miasta przebywała akurat nasza koleżanka, ale i tak wyglądało to jak Campo Di Fiori. Wszędzie kwitnące kwiaty i cielo azzurro. Kiedyż ach kiedyż doczekamy tego kwiecia? Tu na razie klasyczny przednówek, chociaż z Campo di Fiori mamy tyle wspólnego, że ten i ów widziałby swoich przeciwników politycznych lub inaczej myślących na stosie. Póki co czekam przynajmniej na forsycje. Mój kuzyn w sobotę widział już kluczące gęsi, a jego pszczoły się wybudziły – jedna nawet wleciała przez balkon do pokoju w celach krajoznawczych.
Chociaż wyznam Wam szczerze, że najbardziej w roku czekam na świeże truskawki. Zawsze, odkąd pamiętam, truskawki były podnietką nieporównywalną z żadną inną. Jeszcze trochę przyjdzie mi poczekać, więc póki co kupię mrożonych, litr jogurtu i zmajstruję koktajl dla podniesienia morale.
Póki co skupiam się na codziennym Was karmieniu. Dziś mamy dla Was to:
– marokańska zupa z ciecierzycy i fasoli ze świeżym szpinakiem
– azjatycki makaron z sosem sojowym Kikkoman, dymką, marchewką, kapustą pekińską; jest też wersja z krewetkami za 20 złotych
– tarta z duszoną w winie cukinią, salami finocchiona i serem dobbiaco z ziołami
– kruche ciasto porzeczkowe
– włoska sbriciolata z ricottą i malinami
Czyli podsumowując desery – jest crostata i sbriciolata.