17 marca 2017

  
– Dziś piszę samo menu, już kompletnie nic nie przychodzi mi do głowy. Wczoraj napisałam, że ptak mnie ubrudził.
– (pełne politowania spojrzenie, ale także i uśmiech nad głuptakiem) Naprawdę?
– W rzeczy samej. A skoro wczoraj nie wydarzyło się nic co najmniej na miarę ptasią, nie ma żadnego tematu.
– No to opowiedz kawał (hłe hłe hłe).
Kawał – dobre sobie. A kiedy to ja ostatnio jakiś dobry kawał słyszałam? Dobre kawały zostawiłam w poprzednim wieku i je zapomniałam. Chociaż ostatnio widziałam bardzo zabawnego dwuobrazkowego historyjkowego mema na Fejsbuku:
– Synku, powiedz, ile ty masz lat?
– Sześć.
– Ja w Twoim wieku miałem siedem.

Teraz mogę juz w spokoju sumienia przejść do nęcenia jadłospisem. Oto on:
– toskańska zupa pomidorowa, czyli biedak, okraszony grillowaną bagietką, oliwą extra vergine i świeżą bazylią
– cassoulet, czyli wielki powrót francuskiego dania, które w oryginale jest zapiekane, ale my zrobiliśmy z niego coś w formie gulaszu. To aromatyczna mieszanka warzyw, białych kiełbasek, czerwonego wina, ziół, podawana z chlebem pszenno-żytnim na zakwasie.
– tarta z karczochami, grillowanym radicchio, pomidorkami śliwkowymi, pesto i grana padano
– tarta z białej czekolady z kardamonem, polewana musem wiśniowym.