23 marca 2017

  
Muszę zacząć zapisywać pomysły na historyjki, bo niedlugo staną się białymi krukami. Wczoraj sobie coś wykoncypowałam, ucieszyłam się że ranek z głowy i że nie będę musiała lasować zwojów mózgowych w poszukiwaniu dykteryjek w zakamarkach płatów. No ale jak wiadomo pamięć ludzka płata te swoje figle w najmniej odpowiednich momentach. I teraz moja pamięć śmieje się ze mnie w kułak, widzę te ludziki z „Było sobie życie”, jak kulają się ze śmiechu w sterowni (swoją drogą – pracowałam kiedyś z chłopakiem, który wyglądał wypisz wymaluj jak Wirus z tego serialu). A ten stary dziadek w białej pelerynie z włosów wraz z małą krwinką wędrują sobie przez organizm, niczego nieświadomi. A tymczasem ja – kombinuję, już nawet nie jak koń, ale jak Syzyfica pod górę. Uuuch jak żmudnie! Aaaależ skomplikowanie!
No dobra, wcale nie jest tak strasznie trudno. Najważniejsze że szamka już prawie gotowa, muszę jeszcze tylko wykonać jeden sosik do gnocchi i grzanki do zupy. I już Wam piszę po kolei co dla Was mamy:
– NOWOŚĆ: zuppa di fagioli alla fiorentina, czyli florencka zupa z fasoli z jarmużem, świeżym rozmarynem i tymiankiem, marchewką i pomidorami, podawana z grzankami
– kilka porcji kremu z groszku z jogurtem
– gnocchi z ragu bolońskim, posypane grana padano
– gnocchi z sosem z gorgonzoli, rukolą i pomidorami
– tarta z bakłażanem, fetą, ostrym salami spianata i pomidorkam cherry
– sernik nowojorski z sosem malinowym