20 kwietnia 2017

  
Gdy jest się posiadaczką gramofonu, lub trafił on wraz z innym domownikiem do wspólnego domu, można na nowo celebrować słuchanie muzyki. W naszych krajowych warunkach jest i dodatkowy smaczek, bo kto kupował płyty w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, ten brał w ciemno wszystko co było dostępne na rynku. Zbiory płyt z takich domów to istny misz masz stylów. Pomieszanie starego badziewia, zapomnianych kapel i białych kruków. Dużą część stanowią radzieckie wydania znanych zespołów, często nie oryginalne, ale jakieś dziwne składanki. Do rarytasów można zaliczyć serię Polish Jazz, bo jak wiadomo Polska zawsze jazzem stała, nawet obecnie jest to silny nurt naszej sceny. Mamy też oczywiście Georga Michaela, Madonnę i mój ukochany Purple Rain Prince’a. Słuchałyśmy też w święta w domu płyty Kim Wilde, ale muszę powiedzieć że nie przetrwała próby czasu. Piękna i seksowna kobieta z niej była, ale braki wokalne naprawdę bolą. Są też oczywiście Republiki, Kombi i wczesny Bajm (znajomy twierdzi, że w tym pierwszym składzie występował jego były szwagier, nawet pokazywał mi go na okładce). Jedną z naszych perełek jest niewątpliwie podwójna koncertówka Davida Bowie, kupiona dziesięć lat temu w antykwariacie za 40 pln. Teraz pewnie warta sporo więcej.
Mam też kolegę, który gramofon ma dość od niedawna i kupuje głównie nowe płyty. Sam jednak szczerze przyznaje, że jest to niesamowicie drogie hobby i przy obecnym szale płyty kosztują krocie. Ale zawsze pozostają antykwariaty i internetowe okazje. Kto ma i słucha ten wie.
A kto nie ma ten zawsze może się pocieszyć jakąś smaczną strawą i przyjsć od nas. Wpradzie płyt z gramofonu w Nowym Bufecie nie poslucha, ale dobra muzyka leci z innych nośników. Dziś Dave Brubeck i inni w temacie. A co do jedzenia? Już piszę:
– marokańska zupa z ciecierzycy i fasoli z koprem włoskim, kurkumą i świeżym szpinakiem
– kilka porcji kremu z selera z gorgonzolą
– quesadillas, tradycyjnie z szynką, grillowaną cukinią, kukurydzą, serem i sosem jogurtowo-majonezowym z papryką wędzoną chipotle, do tego sałata z winegretem
– kilka porcji tajskiej wołowiny massaman w mleczku kokosowym
– tarta z brokułami, gorgonzolą, czarnuszką i pestkami dyni
– tarta cytrynowa z bezą.