15 maja 2017

  
Jeden z klientów, przypomniawszy sobie niedawno „Dym” Paula Austera, zachęca mnie do codziennego robienia fotografi o tej samej porze i w tym samym miejscu przed Nowym Bufetem. Swoją drogą, chyba sobie odświeżę ten film, bo też go bardzo lubię. Pomysł wspaniały, ale ma jedną wadę – ktoś już na niego wpadł. To tak jak w „Przystanku Alaska”, kiedy radiowiec – performer Chris chce wystrzelić krowę z katapulty w celu wyrażenia swojej ekspresji artystycznej. Domorosły filmowiec-amator Ed uświadamia mu jednak, że już panowie z Monty Pythona zrobili coś takiego. Nieświadom niczego Chris przechodzi chwilowe załamanie, ale ostatecznie wystrzeliwuje w niebo fortepian, który został ze spalonego domu Maggie. Całe miasteczko ogląda ten wspaniały akt, a parzystokopytna uchodzi z życiem dzięki istnieniu facetów takich jak Michael Palin, John Cleese, Graham Chapman czy Terry Gilliam (wiem, pominęłam kogoś,ale na tę chwilę to wszyscy Pythoni których pamiętam) z nazwiska). Dlatego musze pomyśleć nad własną ekspresją, a jeśli będę kopiować to tylko sprawdzone przepisy kulinarne, w których i tak zwykle przerabiam coś na swoją modłę. Dziś na przykład są moje lasagne, które staram się dla Was urozmaicać, nie poprzestając na klasycznych wypełnieniach. Cała propozycja na dziś kształtuje się następująco:
– krem z buraków z jogurtem
– lasagne z grillowaną cukinią, grillowanym boczkiem i oliwą truflową
– lasagne z porami i gorgonzolą; do obu jest sos z pomidorów, zielonych oliwek z anchovies i natki pietruszki
– tarta ze,szpinakiem, gorgonzolą i pestkami słonecznika
– wspaniałe blondie, czyli ciasto biszkoptowe z prażonymi orzechami, kawałkami białej czekolady i kremem z masła orzechowego – dzisiejsze wyjątkowo wyrosło a i krem nad wyraz się udał.