18 maja 2017

  
Cel na tę wiosnę i lato? Jak najwiecej trawy. Bujnej, zielonej, w otoczeniu estetycznych okoliczności przyrody. Wczoraj poleżałam trochę pod Kopcem Krakusa i już wiem że zielona trawa to moje must have tego sezonu. Przy okazji polegiwania na kocyku dokonałam ważkiej obserwacji. Otóż przez ostatnie kilka lat moda na plenery ślubne jest tożsama z rozrastaniem się strefy rozrywki w kierunku południowym miasta. Kiedys pary młode dawały się fotografować na Rynku, potem był Kazimierz, dłuuugo sama kładka, a teraz okolice Kopca Krakusa. I jeszcze jedno – ślubna moda damska trzyma sie twardo w okowach gorsetu i koronki. Natomiast męska wraz z rozwojem barberstwa ewoluowała na korzyść. Coraz częściej to Pan Młody wygląda nowocześnie i atrakcyjnie w dobrym, dopasowanym garniturze i kolorowej muszce, zostawiając w tyle przebrzmiały gorseciarski szyk swojej partnerki. Drogie Panie – obudźcie się – w końcu od zawsze to Wy jesteście gwiazdami na wlasnym ślubie. Feminizm zatacza coraz szersze kregi, a Wy oddajecie pole? Nie nie nie, tak być nie może! Trzeba zrzucić jarzmo dziewiętnastowiecznego ubraniowego ucisku. Wtedy przynajmniej nie trzeba sie specjalnie odchudzać do ślubu, co zawsze wiąże się z ogromnym stresem i wyrzeczeniami.
Dlatego zamiast sie odchudzać przyjdźcie do nas. Nikt nie mówi że mamy u siebie kuchnię fatness, ale same liście sałaty też to nie są. Na przykład dziś wszystko wygląda nastepujaco:
– krem z selera z gorgonzolą i szałwią
– quesadillas z serem, szynką, grillowaną cukinią i kukurydzą, z sosem z wędzoną papryką chipotle i miksem sałat
– tarta z młodymi marchewkami, serem kozim i pesto
– tarta z boczkiem, cukinią, pomidorkami i zieloną ostrą papryczką
– sernik nowojorski z musem truskawkowym (będzie doatepny po 10.00).