14 czerwca 2017

  
Srodze się zawiodłszy na odgrzanym „Twin Peaks” podchodzilśmy do nowego „House of cards” jak pies do jeża. Po prostu baliśmy się, że nie sprosta. Pierwszy odcinek tak nas wymęczył że zarzuciliśmy. Dość mam już cyzelowanych przemów, losy Underwoodów mnie nużą. Okazuje się jak zwykle, że wyścig po władzę jest znacznie ciekawszy niż jej sprawowanie i utrzymanie. Z braku laku przypomniałam sobie o brytyjskim serialu „Line of duty”, który kisnął w naszej netfliksowej poczekalni. Obejrzeliśmy pierwszy odcinek. Wsiąkliśmy bez reszty. Rzecz jest po prostu doskonała. Od czasu „The Wire” nie oglądałam chyba nic równie znakomitego w temacie policyjnym. Do tego tak trzyma za gardło, że człowiek najchętniej zlekceważyłby wszystkie zajęcia, nie mył się i siedział w barłogu – byle tylko jak najszybciej zobaczyć rozwój serialowych wypadków. Jesteśmy wciągnięci na amen, wracamy dziś do domu, otwieramy wino i robimy posiad. Nie umawiamy się więc dziś na żadne towarzyskie spotkanie, ani nie odbieramy wieczorem telefonów. A resztką siły charakteru spreparowaliśmy dla Was menu na dziś, mysląc nieustannie o perypetiach asów z londyńskiego wydziału antykorupcyjnego w policji. Mimo zajętego umysłu postaraliśmy się, żeby dzisiejsze propozycje były atrakcyjne:
– biedak czyli toskańska zupa pomidorowa z oliwą extra vergine i świeżą bazylią

– zupa z fasoli i ciecierzycy z koprem włoskim i świezym szpinakiem
– quesadillas, czyli grillowana tortilla z serem, szynką, cukinią, kukurydzą, sosem z wędzoną papryką chipotle i sałatą z winegretem
– tarta z pieczonym kalafiorem,npomidorkami cherry, pomidorami suszonymi i serem fontal
– słodka tarta z rabarbarem i kremem waniliowym.