30 czerwca 2017

  
W zwiazku z festiwalem Glastonbury w tym tygodniu nie ma naszych audycji na BBC 6 Music. Dlatego o poranku ratujemy się miksami przygotowanymi przez Spotify specjalnie dla nas. Dziś małżonek zapuścił polskiego miksa. Wynikło z niego, że Spotify uważa nas za psychofanów Kazika Staszewskiego – mniej więcej na siedem piosenek pięć było jego autorstwa bądź wykonawstwa. Nie ukrywam że cenię, bo jest to moja najmłodsza młodość chmurna i durna, ale bez przesady. Poza tym dane nam było z rana słuchać takich kawałków: ” Potrzebuję wczoraj”, „Ballada o smutnym skinie”, „Butelki z benzyną”, „Tolerancja”, „Gdynia nocą”, „Marynara łubudubu”,”Jak w niebie”. I muszę przyznać, że nie sluchało się tego źle. Zwłaszcza Big Cyc mnie rozbujał i rozbawił – na piąteczek jak znalazł. Pojawił się jeszcze OB GC (niektórzy się teraz śmieją) i Łąki Łan.
Po 9.00 odżegnałam się jednak od polskich korzeni i popłynęłam do Liverpoolu. Leci Biały Album, a zaraz włączę jakiś inny z dziewięciu.
Jeli chodzi o danie lanczowe to też jest dalekie od nadwiślańskich konotacji. Ale po kolei:
– krem z pomidorów z oliwą extra vergine i bazylią (tutaj od biedy można się doszukać jakichś reminiscencji swojskiej pomidorówki)
– azjatycki makaron – nastąpiła jego mała podrasa i zamiast pekińskiej jest pak choi, dodałam też prażony sezam; reszta składników bez zmian – jajko, dymka, marchewka, tikka masala, w wersji na bogato z krewetkami kosztuje 20 złotych polskich
– tarta z finocchioną, pomidorkami, fetą i pestkami dyni
– tarta cytrynowa z bezą
– ostatni kawałek tarty z kremem czekoladowym i porzeczkami.