3 sierpnia 2017

  
Z samego rana wydawało mi się że upał jakby zelżał, ale mogło to wynikać z przyzwyczajenia organizmu do podwyższonych temperatur. Po przygotowaniu dwóch dużych garów – zupy i głównego lanczowego, mieszaniu i doprawianiu uważam, że rano trochę przesadziłam z tym optymizmem.
Wczoraj posiedziałam dwie godziny w klimatyzowanej sali kinowej, a jak wyszłam z kina o dwudziestej pierwszej to mi się przypomniały Włochy i studencka praca w sadzie z brzoskwiniami. Wtedy – w 2003 roku – upały były tak dotkliwe, że zwyczajowa sjesta została przedłużona do czterech godzin, od 11 do 15, bo przebywanie na otwartym słońcu było w tym czasie nierozsądne i niebezpieczne. Żeby wziąć wodę do pracy mroziliśmy pełne półtoralitrowe butelki, takie sople lodu zamknięte w plastik braliśmy ze sobą do pracy, a po około dwóch godzinach po lodzie nie było śladu, ale woda była jeszcze dość chłodna.
Żeby porozumieć się z pracującymi ze mną Włoszkami kupiłam mini słowniczek, jakieś osiem na osiem centymetrów i posiłkowałam się nim w celu porozumienia ponad podziałami. Wynikały z tego zabawne lapsusy, bo na przykład zamiast powiedzieć „inseniare”, czyli „uczyć kogoś” w jakimś kontekście edukacyjnym, walnęłam „inseminare”. A doskonale wiecie, co inseminacją zwiemy. Teraz już wiem znacznie wiecej, bo rozochocona poznaniem kilkudziesięciu słówek między jednym drzewkiem a drugim, zapisałam się później na włoski, którego uczyłam się w sumie cztery lata.
Teraz mi się przydaje, bo mogę Wam napisać na tablicy bezbłędnie nazwę sosu, dania, czy jakiegoś gramatycznego łącznika bez kwiatków typu „bolonez”. Nigdy nie wiesz, kiedy przyda ci się to czego się nauczyłeś. Najważniejsza jednak umiejetność, dzięki której zarabiam dziś na pieczywo i waciki to ta, dzięki której możecie dziś zjeść u nas lancz. Dziś jest taki:
– krem z ciecierzycy i pomidorów
– tajskie zielone curry z kurczaka z bakłażanem, fasolką, groszkiem, mini kolbami kukurydzy, podawane z ryżem basmati i świeżą kolendrą
– tarta z bakłażanem, cukinią, pomidorkami i serem grana padano
– słodka tarta z kremem busy iowym, borówkami i malinami.