11 sierpnia 2017

  
Oto po dwoch najbardziej męczących tygodniach tego roku dotelepaliśmy się w końcu do piątku. Jestem wdzięczna losowi za taki obrót spraw. Ekstremalnie wysokie temperatury sprawiły że wielu ludziom zaczęły przegrzewać się zwoje. Na ten przykład małżonek wczoraj rano postanowił na zapleczu puszczać własną muzykę z telefonu. Wybrał do słuchania… playlistę Big Cyc. Po jakichś dziesięciu minutach chyba doznał iluminacji, bo przerzucił się na P.O. L. O. W. I. R. U. S.
A moja pierwsza jazda się wczoraj nie odbyła, bo jakaś pani wjechała na samochód mojego instruktora, w którym uczył jeździć inną kursantkę. Stłuczka trochę uszkodziła eLkę, więc muszę poczekać tydzień na wydarzenie, które miało być kanwą dzisiejszej mrożącej krew w żyłach historii w klimacie Edgara Allana Poe. Cóż, jakby powiedział Stanisław Anioł „Nie będzie chóru, będzie balet” – a za balet robi dziś Skiba z kolegami. Ja zaś przypominam
NOWY BUFET JEST ZAMKNIĘTY MIĘDZY 14 A 16 SIERPNIA.
ZAPRASZAMY W CZWARTEK I PIĄTEK W PRZYSZŁYM TYGODNIU.
A teraz menu:
– florencka zupa z fasoli z jarmużem i grzankami
– farfalle z grillowaną cukinią w sosie śmietanowo-winnym z serem pecorino romano i zielonym pieprzem

– tarta z bakłażanem, mozzarellą, speckiem i bazylią
– słodka tarta „bakewell” z masłem orzechowym, dżemem i lukrem malinowym.