28 września 2017

  Jakbym mierzyła rzeczywistość tym małym wycinkiem kwartału w którym mieszkam i na tej podstawie wyciągnęła wniosek co do samochodów, jakim poruszają się mieszkańcy Krakowa, byłby on następujacy: mieszkańcy Krakowa poruszają się małymi miejskimi samochodzikami. Wehikułami, które mają już swoja lata. Częstokroć też dłubią zapamiętale przy totalnych gruchotach – bardziej dla sportu i żeby uciec do kolegów od „starej” i napić się piwka jak człowiek.
Ale wystarczy przenieść się na trzydziestometrowy, początkowy odcinek Mogilskiej i spróbować wyciągać motoryzacyjne wnioski i robić uogólnienia – wtedy perspektywa się zmienia. Wtedy ma się wrażenie, że cały Kraków porusza się nowymi suvami, albo najnowszymi modelami lepszych marek, wziętymi prosto z salonów w firmowy leasing. Moje obserwacje potwierdzają ostatnie krakowskie badania na temat stanu majątkowego i statusu społecznego mieszkańców poszczególnych dzielnic. Wyszło z nich, że całe Zabłocie to wielka hipsteriada (to ciekawe że żaden „hipster” nigdy nie powie tak o sobie i właściwie nie wiadomo kto zacz – my ewentualnie moglibyśmy dźwignąć to ciężkie brzemię, ale jest jeden problem – jesteśmy trochę za starzy). Zaś okolice Ronda Mogilskiego są zamieszkiwane przez jedną z najbogatszych warstw naszego pięknego miasta. Byli tam jeszcze „turyści” (okolice Rynku i Kazimierza) i „garniaki”, ale miejsca koczowania tego ostatniego gatunku nie zapamiętałam.
Wniosek z tego taki, że my – podstarzałe hisptery, produkujemy jedzenie dla najbogatszych Krakusów. W sumie całkiem nieźle. Perspektywa jest taka, że może przeżyjemy kolejne trzy lata, a może nawet dziewięć.
Jedzenie wyprodukowane dziś przez nasz tandem przedstawia się następująco w podpunktach:
– krem z dyni z mleczkiem kokosowym, trawą cytrynową i limonką
– krem porowo-ziemniaczany na białym winie z tymiankiem
– butter chicken, czyli kawałki piersi kurczaka zamarynowane w jogurcie w sosie z pomidorów, masła, mieszanki garam masala, podawane z ryżem basmati i świeżą kolendrą
– tarta z pieczona czerwoną papryką, czarnymi oliwkami, cheddarem i pestkami dyni
– sbriciolata czyli włoskie ciasto z serkiem ricotta i malinami
– dwa kawałki tarty czekoladowo-kajmakowej.