2 października 2017

  
Wczoraj w godzinach późnopopołudniowych przechodziłyśmy z koleżanką przez Mały Rynek, gdzie znowu ustawiona jest scena, stoją drewniane budki z atrakcjami – słowem są Igrzyska. Te Igrzyska były jednak inne niż wszystkie. Albowiem ze sceny popłynęła piosnka znana z mego dzieciństwa: „Laleczka z saskiej porcelany”. Wykonywana była na żywo przez jakąś kobietę w średnim wieku ubraną w białą sukienkę. Nie wiem co to za imprezka, kto się tam wystawiał, ale musze przyznać że usłyszenie „Laleczki…” trochę mnie zbiło z pantałyku. Na pewno wielu z Was pamięta ten utwór, wykonywany w oryginale przez…. Nie, nie Majkę Jeżowską, ale Magdę Fronczewską, córkę bardziej znanego Piotra. Z pewnością pamiętacie też drugi, może nawet większy przebój Magdy: „Myszka widziała ostatnia” z refrenem:
Gdy na człowieka kłopot spada
To można myszką go wymazać
Więc mnie nie ciągnij za tornister
Bo Cię wymażę i przestaniesz istnieć
Je je je (my-my-my-my-my-my-myszka).
Słowa Jacek Cygan.
Magda Fronczewska w wieku 19 lat wystartowała jeszcze na Opolskim Festiwalu w sekcji „Debiuty”, ale jej próby podbicia dorosłej publiczności przeszły bez echa. Ciekawe, co robi dziś Magda? Może nawet już powstał jakiś odcinek programu reportersko-rozrywkowego, w którym dziennikarze gościli u niej w domu i pytali o życie po myszce i laleczce.
Ale zostawmy gwiazdy dziecięcej piosenki i córki znanych rodziców i skupmy się na tu i teraz. U nas „tu i teraz” przedstawia się następująco:
– krem z cukinii z grzankami
– marokański tagine z kurczaka z przyprawami, pomidorami, suszonymi morelami, nerkowcami i świeżą kolendrą, podawany z bulgurem
– tarta a pieczonymi burakami, twarożkiem kozim, rozmarynem i pestkami słonecznika
– tarta cytrynowa z bezą.