10 października 2017

  Coś mnie się wydaje, że w Zakładzie Fizjologii na Grzegórzeckiej to chyba się ekshumacje smoleńskie odbywają. Trzy tygodnie temu przez cały tydzień na tyłach stały dwa wozy policyjne i rozstawione były wszędzie  barierki. Od tego poniedziałku takoż, z tym że samochód służb mundurowych jest jeden. Może niższa ranga ekshumowanych….. Jeśli któryś z naszych szeroko pojętych okołozdrowotnych przy-Śniadeckich klientów wie coś więcej, niech się podzieli wiedzą.
Skąd to wiem? Bo jestem człowiekiem skrótów. Od wczesnego dzieciństwa wręcz za punkt honoru poczytywałam sobie szukanie dróg na skróty (w topografii rzecz jasna). Jednym z takich moich skrócików jest trasa przez Łazarza, obok Centrum Konferencyjnego CM UJ, a potem gładko Śniadeckich, Kopernika i Mogilskie. Przeważnie takie skróty faktycznie ułatwiają trasę, ale wiele razy okazywało się że a to nie ma przejścia, a to nagle zrobili furtkę, a to trzeba skakać przez siatkę. Pamiętam jak kiedyś w Czeskim Cieszynie natrafiliśmy w zaułku na jakieś szemrane towarzystwo i postanowiliśmy oddalić się pospiesznie przez ogrodzony – ale z dziurą w płocie- teren bloku. Nagle na balkon wyskoczył jakiś zajadły Czech -Polakonielub i dalej nam ubliżac! Dalej rzucać przekleństwa! Czeski w naszych uszach brzmi jak brzmi, dlatego wiązanka była dla nas ucieszna. Okrążyliśmy jednak grzecznie blok, wyszliśmy na ulicę jak ludzie i kogo widzimy, wychodzącego z klatki w wielkim wzburzeniu? Naszego antagonistę, który postanowił chyba pójść na miasto do kolegów i opowiedzieć o tych bezczelnych Polaczkach, co to się wszędzie z butami wpychają i znów chcą odebrać Zaolzie. Na chodniku nie miał nad nami przewagi i nie wyglądał groźnie, bo okazało się że moje metr siedemdziesiąt dwa to wzrost olbrzymi w porównaniu z jego mikrą posturą. Przewyższałam go chyba o głowę, wiec pomknął na krótkich nóżkach jak niepyszny, pomstując cały czas pod nosem i ciskając gromy wzrokiem na wysokości mojej klatki piersiowej. To mnie oduczyło skrótów, ale tylko na jakiś czas. Cóż – są takie błędy, na których człowiek się nigdy nie uczy.
Za to nasz dzisiejszy lancz mogę śmiało nazwać bezbłędnym. A nawet hitowym. Czemu? Sami zobaczcie co dziś proponujemy:
– toskańska zupa pomidorowa z oliwą extra vergine i bazylią
– tajska wołowina massaman z orzeszkami ziemnymi, w mleczku kokosowym, z mnogością przypraw i kolonialnych dodatków, podawana z ryżem basmati i świeżą kolendrą

– lasagne z brokułami, gorgonzolą i grana padano
– tarta z grillowaną cukinią, wędzonym halibutem i pomidorkami cherry
– tarta czekoladowo-kajmakowa.