21 czerwcac2016

  
Wczoraj, po niemalże pół roku, udało nam się załatwić sprawę u operatora sieci komórkowej. To była nasza czwarta wizyta w salonie i nie liczyliśmy na to, że ktoś rozwiąże nasz problem. Jakież było nasze zdziwienie, gdy panu się udało! Byliśmy wręcz wniebowzięci i prawie że gotowi całować pana po rękach. To mnie troche zastanawia, bo czy oznacza że mamy tak niskie wymagania, że jesteśmy wdzięczni gdy ktoś dobrze wykona swoją pracę? Pytanie pozostawiam bez odpowiedzi, dodam jeszcze że na fali radości postanowiliśmy iść na lody do ulubionego Consonni, a po drodze Piotrek wyhaczył kumpla prowadzącego rower i jedzącego jakiegoś fast fooda. Mój wrodzony złośliwy karzeł dał o sobie znać i postanowiłam, że podejdziemy do niego z rowerami od tyłu i zadzwonię natarczywie kilka razy. Wtedy on na sto procent się odwróci ze zniecierpliwieniem i niesmakiem na twarzy. Dzwoniąc czekałam na tę minę. Intuicja mnie nie zawiodła i zobaczyłam z profilu jego wykrzywioną w złości fizjognomię. Oczywiście od razu obnażyłam przed nim swój plan, żeby grymas zamienił się w uśmiech, co też szybko nastąpiło. Zgodnie udaliśmy się w kierunku Podgórza, rozprawiając o ulubionych lodach w Krakowie.
Ulubione lody spożywa się na deser, a deser jest po obiedzie tudzież lanczu. Najpierw więc skoczcie do nas na coś konkretnego, a potem do ulubionej lodziarni. Już piszę, na co dziś możecie wpaść:
– krem z cukinii z grzankami
– krem z groszku z jogurtem i miętą
– tajska wołowina massaman w mleczku kokosowym z orzeszkami ziemnymi, pastą curry i mnóstwem innych aromatycznych sklłdnikow, podawana z ryżem basmati i świeżą kolendrą
– tarta wytrawna z burakami, fetą i czarnuszką
– dwa kawałki tarty ze szparagami, pomidorkami, mozzarellą i pestkami słonecznika
– słodka tarta bakewell z masłem orzechowym, dżemem malinowym i lukrem (również malinowym).