2 kwietnia 2026


Kupiłam wczoraj szparagi, już na Wielkanoc. Miałam plan na jakaś pieczoną rybę z ziemniakami na parze, szparagami i sosem holenderskim. Pomyślałam, że może jeden pęczek zostawię w domu, a drugi przyniosę do pracy, żeby zrobić dla Wa tartę szparagową. Małżonek okazał się tym, który myśli o Was bardziej niż ja. Zaproponował bowiem, że całe szparagi idą do Nowego Bufetu i dziś i jutro zrobimy tartę szparagową. Jako dobra żona, trad wife, zgodziłam się z nim. I oto jest – sporo przed sezonem. Nawet nie patrzyłam na informacje, skąd te szparagi są, więc można powiedzieć że umywam ręce od śladu węglowego.
Same szparagi w tarcie wyglądają apetycznie, alebo dopiero na widok zdjęcia z roztopionym serem zaczynają pracować ślinianki.
Na marginesie – kiedy napisałam „trad wife”, autokorekta zmieniła na „trąd wife”. Hmmmmm…..
A tak prezentuje się full menu:
- krem pomidorowo-marchewkowy z mozzarellą fior di latte
- zupa z włoskiej kapusty z pesto, ryżem arborio, pomidorami i serem grana padano – zostało kilka porcji
- kokosowe curry z ciecierzycy, dyni i batatów, ze szpinakiem, orzeszkami ziemnymi , kolendrą i ryżem basmati
- tajska wołowina massaman z ryżem basmati i kolendrą- jakieś osiem porcji
- tarta szparagowa z serem dobbiaco i ziarnami słonecznika.