11 kwietnia 2024

Coroczna impreza urodzinowa u kolegi – obchodzona hucznie, z mnóstwem jedzenia i przekrojem znajomych z różnych kręgów. Moje siostry, mój (wtedy) chłopak i ja też tam jesteśmy. Lubimy te imprezy, bo zawsze świetnie się tam bawimy. Moje siostry wraz z kolegami (tymi z corocznych wigilii) spontanicznie przygotowują performance. Performance jest mało wyrafinowany – ot, grupa pięciu osób wciskają się do malutkiej ubikacji i zamykają za sobą drzwi. Tam pospołu symulują “momenty” – nie odmawiają sobie nawet nachuchania na szybę drzwiową i odciśnięcia na parze ręki z “Titanica”. Radości mają od groma i tacy właśnie – uchachani, z zaróżowionymi policzkami, z oczami błyszczącymi od śmiechu – wysypują się w pewnym momencie z przyciasnej ubikacji. I to jest ten sam moment, który wybrała sobie dziewczyna jednego z performerów, żeby wpaść na imprezę ze swoim towarzystwem. Moment jest dosłownie filmowy – aż nie możemy uwierzyć, że wszystko się tak zgrało. Oto banda mieszana płciowo, wyglądająca jak po wesołym, niezobowiązującym i satysfakcjonującym grupowym seksie napotyka zimny jak stał wzrok dziewczyny jednego z uczestników tego wydarzenia. Uczestnik coś tam próbuje tłumaczyć, ale nadaremno – mleko się rozlało, atmosfera siadła, klimat się zepsuł. Próbujemy się do siebie podśmiechiwać po kątach, ale nijak nie ratuje to sytuacji.
Cudem unikam zaszufladkowania, bo jestem z osobą towarzyszącą – gdyby nie to, na pewno wcisnęłabym się tam na szóstego. Chociaż…. Siostrom i kolegom nijak ta historia nie psuje reputacji, a ten kolega od dziewczyny wtedy już dawno reputacji nie miał 😄. True story.
Jak najbardziej true oraz delicious jest nasze dzisiejsze menu. A tak się prezentuje:

  • krem z cukinii z grzankami
  • butter chicken – kawałki piersi kurczaka w sosie maślano – jogurtowo – orzechowym (nerkowce), z ryżem basmati i kolendrą
  • tarta z bio burakami, kozim twarożkiem i orzechami włoskimi.

11 kwietnia 2024 Read More »