5 marca 2026

Jeśli pomyśleć o zawodach, które niosą ze sobą ryzyko zbytniego obciążenia psychicznego, od razu przychodzą na myśl psycholodzy, terapeuci, psychiatrzy i nauczyciele. To oczywiste że praca z ludzką psychiką i z dziećmi może być wyczerpująca. Że ludzkie historie potrafią być tak straszne, że zostają w człowieku i potem ńie wiadomo co z nimi zrobić. Na te okoliczność w zawodach psychologicznych jest superwizja. Jest wiele innych profesji, kiedy superwizja by się przydała, ale nie ma jej w pakiecie. Do głowy przychodzi mi choćby prawnik karnista, który czasem styka się z taką patologią, że nikt nie chciałby być na jego miejscu. Myślę też o barmanie, który nie dość że ma łatwy i nieograniczony dostęp do alkoholu w pracy, to często wysłuchuje historii odurzonych klientów. Myślę także o psychoterapeutkach i kosmetolożkach, które mają z klientem bliski kontakt przez dotyk. A człowiek na takiej kozetce też robi się często skóry do zwierzeń, bo taka forma kontaktu zdecydowanie skraca dystans. Jakby pomyśleć i poszukać, tych profesji znajdzie się więcej. A jeśli nie ma się przygotowania psychologicznego, to czasem może być naprawdę trudno.
Ze względu na godziny otwarcia i brak wyszynku nie jesteśmy w Nowym Bufecie specjalnie narażeni na takie obciążenia. Nie sprzyja temu metraż i ciągły ruch – jak tu zacząć opowiadać o swoim trudnym dzieciństwie czy skomplikowanych relacjach z partnerem, kiedy ciągle ktoś wchodzi? A interlokutorka bezczelnie odbiera telefony i zajmuje się wydawaniem kanapek i innych posiłków. Albo pójdzie sobie w kąt, żeby umyć gary. Klimat nie zachęca – lepiej sobie pożartować i w ten sposób ograć swoje smutki.
Jest też inny sposób na smutki – można zjeść coś dobrego. A oto co dla Was mamy:

  • Kokosowa zupa dahl z soczewicy i pomidorów
  • curry z kurczakiem, pieczonym bakłażanem i masłem orzechowym, podawane z ryżem basmati i kolendrą
  • tarta z cukinią, pomidorkami i fetą.