30 kwietnia 2026

Jako że kalesony odstawiłam już na pawlacz, a 5:30 rano to nienajlepsza godzina, żeby wyciągać stamtąd pudła, musiałam coś wykombinować w sprawie marznięcia nóg. Założyłam więc na dżinsy nieprzemakalne spodnie ortalionowe i wróciłam do cieplejszej kurtki z kapturem i zimowej czapki. Skórzane ocieplane rękawiczki jednak mnie zawiodły i zmarznięte dłonie były najsłabszym ogniwem mojego outfitu.
Zupełnie nie chce mi się wierzyć, że w dniu jutrzejszym, pierwszego mają, prognozy pokazują około dwadzieścia stopni w cieniu. Zakładam że będzie to oszukane dwadzieścia stopni – tak jak wczoraj, kiedy to w ciągu dnia odczuwalna temperatura wynosiła trzy. Obstawiam, że jutro odczuwać będziemy – powiedzmy – dziesięć. I bardzo chciałabym się mylić.
Spytałam modelu językowego od Anthropic, co z tą wiosną. Znalazł, a raczej znalazła, bo zrobiłam z niej osobę żeńską, prognozy z których wynika, że prawdziwa, ciepła wiosna, do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni pojawi się dopiero w połowie maja. Na marginesie – skoro nadałam Claude’owi pierwiastek kobiecy, to powinnam nazywać go Klaudyną – modelką językową.
Ale dość już o pogodzie, która irytuje wszystkich. Zobaczmy co tam w menu – mam nadzieję, że ono wszystkich nie zirytuje, ale wywoła raczej pozytywne odczucia. Dziś proponujemy:
- krem pomidorowy
- zupa z włoskiej kapusty – SIEDEM PORCJI
- penne ze szpinakiem i gorgonzolą, posypane serem grana padano i prażonymi orzechami włoskimi
- tajska wołowina massaman – około DZIESIĘĆ PORCJI
- tarta szparagowa z cheddarem i pestkami dyni – zostały już tylko TRZY PORCJE, więc się spieszcie.