20 sierpnia 2019

  
Mamy z małżonkiem różnicę zdań w kwestii trójmiejskiej. Ja jestem fanką, on nie znalazł tam tego co ja. Wysiedliśmy z pociagu, trafiając na remont przydworcowych przejść podziemnych, idąc kilometr wzdłuż dwuoasmówki biegnącej przez centrum Gdańska, bez żadnego naziemnego przejścia po drodze. Potem Stare Miasto, na uliczkach ktorego stary asfalt, nierówne nieremontowane chodniki – słowem widok, jaki w najstarszej części Krakowa obserwować można było z piętnaście lat temu. Trudno się oprzeć wrażeniu, że w Gdansku pieniądze na inwestycje były wydawane, ale zupełnie gdzie indziej. Widać tam wieloletnią komitywę miejskich władz z deweloperami. Pomyślcie tylko – w pięknym, zabytkowym Parku Oliwskim, po przejściu przez mizerny zalążek „ogrodu japońskiego” nagle natrafiamy na nowiuteńkie budynki i teren prywatny. Można tam wprawdzie wejść w określonych godzinach, ale nie wyobrażam sobie, żeby w Krakowie miasto oddało np. kawałek Plant na wybudowanie budynków, w których siedziby mają deweloperzy i kancelarie prawnicze. Poszperałam trochę i znalazłam, że w 2014 miasto zamieniło ten teren z firmą deweloperską na komunalny blok z dwudziestoma trzema mieszkaniami, zbudowany w sąsiedztwie miejskiego wysypiska – na peryferiach, gdzie nieustannie śmierdzi. Nie trzeba być Sherlockiem, żeby co najmniej zastanawiać się nad tą transakcją. Firma miała zrobić też wspaniały ogród japoński. Cóż – widziałam foldery, widziałam rzeczywistą mizerię tego ogrodu.
Ale poza mocno umocowaną deweloperką, nadal podtrzymuję moje dobre zdanie o tym kawałku Polski (Oliwa, Wrzeszcz), no może ze wskazaniem na Gdynię, która mimo braku oszałamiajacych zabytków posiada tę niezwykłą energię, która stanowi o jej wyjątkowości. Po prostu będę tam jeździć jak dotąd – samopas.
A teraz hop-siup, skok do menu, bo późno się zrobiło:
– florencka zupa z fasoli z jarmużem (dwie porcje kremu z soczewicy i marchewki zostaly, jeśli ktoś jest chętny)
– perski kurczak ze śliwkami, miętą i bulgurem
– tarta z pieczoną dynią, suszonymi pomidorami i serem lazur
– trzy kawałki tarty z cukinią, pecorino i pomidorkami
– sbriciolata z wiśniami i ricottą/ tarta cytrynowa z bezą.