15 października 2019

  
Ja ciągle przed „Jokerem” i „Parasite”. Pasożyta myślę załatwić w tym tygodniu, a z Jokerem pouśmiechamy się do siebie w przyszłym. Póki co wybrałam w kinie bardzo intymną i kameralną opowieść o miłości niemożliwej – „Portret kobiety w ogniu”, aby dokarmić traktowaną trochę po macoszemu i skrywaną romantyczną cząstkę swojej natury. Film bardzo ładny dla oka, prawie bez mężczyzn.
Póki co oglądam sobie bardzo udany, acz niezobowiązujący serial „Easy” na Netflixie, traktujący o stosunkach międzyludzkich. Z naciskiem na stosunki seksualne, ale to tylko częśc tematu. Bohaterami są mieszkańcy Chicago – taka trochę hipsteria – ludzie miasta, myślący nieszablonowo, ale i bardzo sztampowo również. Nie ma wyraźnego bohatera – postaci pojawiają się, by zniknąć na pare odcinków i wskoczyć nagle na chwilę jako trzecioplanowa postać. Między nimi jest sieć powiązań o róznym natężeniu – ten pan jet pracodawcą pani sprzed odcinka, tamta meksykanka z nudnym mężem z innego odcinka jedzie taksówką kilka odcinków dalej ze standuperem, dającym popis w jednym z klubów. Aktorka, która wyjeżdża po życiową szansę do LA, grać w serialu, pojawia się na ekranie w rzeczonym serialu u rodziny na przedmieściach. I tak dalej. Bohaterowie i ich środowisko są tak pokazani, że mam wrażenie, że to moi znajomi. Są odcinki pełne akcji, są snujące się. Poprzez brak chronologicznych powiązań (no,prawie) i czas trwania (pól godziny), można sobie oglądać do kotleta. Bardzo to przyjemne, świetnie zagrane i napisane.
Ale wracam już do naszego chleba powszedniego, czyli składowych dzisiejszego menu:
– krem z brokułów
– makaron fusili z ragu bolońskim z wołowiny, warzyw i pomidorów, z dodatkiem czerwonego wina, posypany natką pietruszki i serem grana padano
– tarta z burakami, pomidorami i serem pecorino romano
– tarta z pieczoną papryką, fetą, natką pietruszki i pestkami słonecznika
– blondie z białą czekoladą, prażonymi nerkowcami i kremem z masła orzechowego i wanilii.