Nowy Bufet

NOWY BUFET
UL. MOGILSKA 15A
TELEFON 12 346 17 49
PN–PT 10.00–16.00

22 stycznia 2016

  
Dziś po raz pierwszy w życiu poczułam coś na kształt Dnia Świstaka.
Wychodzę z domu mniej więcej o tej samej porze i dziś do mnie dotarła powtarzalność zjawisk, które widzę w drodze na Mogilską. Dochodzę do przystanku na Pl. Boh. Getta. Właśnie odjezdża trójka, której nie ma na rozkładzie – ten stary obły tramwaj, które Kraków kupił od Wiednia. Dochodzę do ulicy – mija mnie pięciu mężczyzn z torbami i plecakami, czasem są tuż obok, kiedy indziej 20 metrów dalej. Przypominają mi pomnik kroczących ludzi, który widziałam w londyńskim City. Na przystanku dla busów czeka już jasny samochód osobowy – pewnie na kogoś, kto przyjedzie busem, by zabrać go dalej, do pracy. Czekam, podjeżdża trójka. W ostatniej chwili wsiada, wybiegając z przejścia podziemnego niziutki facecik w średnim wieku z plecaczkiem i w za dużej puchówce, dopalajac papierosa. Codziennie kupuje bilet w automacie i codziennie mam ochotę spytać, dlaczego nie kupi sobie sieciówki? Przeważnie czyha na moje miejsce siedzące, ale siada dopiero gdy wysiadam przy Dietla, nawet jak jest wolne koło mnie. Czai się. Potem przebiegam przez światła i gnam do piekarni. Potem drugi tramwaj i Rondo Mogilskie. Dziś wszystko było takie samo aż do piekarni. Tam, gdy wychodziłam, mężczyzna stojący za mną w kolejce zadał pytanie: „Czy są ślimaki?”
Zasadniczo u mnie też nie ma. Ale jest nowa zupa – krem z kalafiora w marokańskim stylu, z cynamonem, kuminem i kolendrą, posypany prażonymi migdałami. Albo minestrone z makaronem literki.
Na drugie jest quesedillas, czyli tortilla, szynka, grillowana cukinia, kukurydza, sos z wędzoną papryką i sałatka.
W tarcie wytrawnej karczochy, pomidorki cherry i czarne oliwki, do tego zioła prowansalskie i szałwia.
Sæ jeszcze dwaj Kanadyjczycy, trzy kawałki tarty cytrynowej i calutka tarta z kremem z ciemnej czekolady i porzeczkami.