4 sierpnia 2016

  
Po raz pierwszy w tym roku sezonie mamy świeżą dynię w tarcie! Widzicie jak wspaniale wygląda? Aż chce się zanucić z Marky Markiem:
„C’mon, c’mon! Feel it! Feel it! Feel the vibrations!”

(Notabene pokazywałam ten teledysk w zeszłym roku siedemnastoletniej wówczas siostrzenicy. Byłyśmy bardzo rade z obejrzenia. Zwłaszcza że z Marky Marka wyrosł całkiem przyzwoity aktor. A przypomnę jeszcze, że jego brat Donnie Wahlberg był jednym z filarów New Kids on the Block)
Przypomniało mi się, bom wczoraj Matta Damona na dużym ekranie widziała, a on jest podobnie kwadratowy co rzeczony Mark Wahlberg.
Bardzo czesto wyśpiewywałam ten song mojemu szefowi – Szkotowi, również Markowi. Zawsze patrzył wtedy z politowaniem.
Ze względu na ciężkie powietrze i ogolną niemoc nie mam pomysłu jak zgrabnie przejść do jedzenia. Więc przejdę niezgrabnie.
Dziś serwujemy krem z soczewicy i marchewki z kminkiem, kolendrą i pomidorami.
Jest też jeszcze zupa z kapusty z pesto.
Na danie główne mamy cannelloni nadziewane szpinakiem i ricottą, zapiekane w sosie rosè pomidorowo-bazyliowo-śmietanowym, z dodatkiem czosnku i oliwy extra vergine.
W tarcie wytrawnej oprócz dyni jest ser kozi impomidorki cherry.
Na słodko zostały trzy kawałki tarty cytrynowej i cała tarta z kremem waniliowym i brzoskwiniami.