Nowy Bufet

NOWY BUFET
UL. MOGILSKA 15A
TELEFON 12 346 17 49
PN–PT 10.00–16.00

5 września 2017

  
Po fantasrycznym „Peaky Blinders” zabrałam się za „Taboo”. Miałam bardzo wysokie oczekiwania, ale z ciężkim sercem muszę powiedzieć, że serial mnie rozczarował. Oczywiście jest do obejrzenia, mroczny klimat ble ble, wiele wody wylano na różnych stronach i blogach na ten temat. Ale je mam gdzieś z tyłu głowy, że Hardy chciał przebić „Peaky Blinders”, chciał stworzyć najmroczniejszego superbohatera, swoje opus magnum i trochę jednak przeszarżował. Akcja trochę za bardzo rozciągnięta, mrok, trupy i błoto, a ciekawej historii niewiele. Przede wszystkim za najsłabsza stronę uważam naprawdę średni scenariusz, słabe dialogi. I niestety, z bólem serca to piszę, ale uważam że to najsłabsza rola Toma Hardy, jaką widziałam. Mam wrażenie że czasem ociera się wręcz o autoparodię. Niektóre postaci aż krzyczą o rozwiniecie, zwłaszcza siostra, która jak na tak ważną dla fabuły postać ma zaskakująco mało do powiedzenia i zagrania. Fajny jest drugi plan, zwłaszcza Tom Hollander jako chemik-erotoman i Franka Potente jako burdelmama, świetne są stroje. Ale całość jakoś do końca mi nie zagrała, chociaż oczywiście obejrzę te dwa pozostałe odcinki, bo to wciąż niezłe kino, ale nie wybitne. Małżonek nie podziela mojej opinii, twierdzi że miałam za wysokie oczekiwania, ale ja naprawdę jestem rozczarowana… Na odtrutkę zapodam sobie niewidzianego jeszcze „Bronsona”, który to film już kilka razy mi polecali, a jakoś się nie złożyło.
Dla mnie „Bronson”, a dla Was dzisiejszy lancz. Oto co przygotowaliśmy:
– krem z brokułów
– butter chicken, czyli pierś kurczaka w sosie z pomidorów, masła, przyprawy garam masala, podany ze świeżą kolendra i ryżem basmati
– tarta z pieczoną dynią hokkaido, kozim serem, pomidorkami i tymiankiem
– słodka tarta „bakewell” z masłem orzechowym, dżemem i lukrem malinowym.