Nowy Bufet

NOWY BUFET
UL. MOGILSKA 15A
TELEFON 12 346 17 49
PN–PT 10.00–16.00

7 września 2018

  Dziełem przypadku znalazłam się przedwczoraj na spotkaniu z autorem książki „Buszujący w barszczu. Kontrkultura w Rosji sto lat po rewolucji”. Popedałowałam tam ze względu na autora – Kostka Usenko, którego znam jedynie jago współtwórcę disco-punkowego zespołu „Super Girl and Romantic Boys”. Promocja wydawnictwa okazała się ciekawą rozmową z dziennikarką o współczesnej Rosji poza głównym obiegiem, z naciskiem na architekturę i muzykę, a w muzyce głównie na trash kulturę. I tam właśnie dowiedziałam sie, że przedstawicielami polskiej trash kultury są m. In. Gracjan Roztocki i Zbigniew Stonoga. Do tej pory nie bardzo znałam temat, ale bardzo mnie to wszystko zaintrygowało. Książkę na pewno nabędę, ale poza tym zaczęłam sobie szperać. Po pierwsze – dowiedziałam się, że Konstanty Usenko to syn Danuty Wawiłow, a Danuta Wawiłow to autorka „Wierszy dla niegrzecznych dzieci” – jednej z ulubionych lektur mojego dzieciństwa, której teraz nie można nigdzie znaleźć. A to wielka szkoda, bo dziwne wierszyki i turpistyczne rysunki to był miód na moje małe serduszko. Zaczęłam też się zastanawiać nad tymi wszystkimi trash-artystami, którzy w większości przypadków w ogóle nie są świadomi faktu, że jakieś mądre głowy – antropolodzy i badacze kulturowych kontekstów – zgłebiają ich wytwory, nadają im nazwy i je klasyfikują. I że pewnie mało ich by to obeszło. I myślałam, po co w ogole taka etykieta jest potrzebna. W sukurs moim przemyśleniom przyszedł „głos z sali” podczas innego spotkania – ludzie z krakowskiego Ha!Artu dyskutowali kiedyś o trash kulturze, a ktoś wrzucił zapis tej rozmowy do sieci. Otóż „głos z sali”, w osobie nieznanego mi do tej pory poety Michała Czaji (Czai?) w trudniejszych i bardziej akademickich słowach, zwrócił uwagę dyskutującym: „Istnieje jednak niebezpieczenstwo, że jeżeli implementujemy ten obieg wtórny, w jakiś sposób osobny, do krytyki, to możemy nagle pozbawić go trashowej specyfiki, wytwarzając jakiś kanon.” Bingo! Takem czuła, ale słownictwa nie stało.
Czyli Gracjan niech będzie Gracjanem – nie dodawajmy go do żadnego kanonu, bo to się dobrze nie skończy. Niech tworzy chłop na marginesach – i tak oglądają go tylko koneserzy i najwierniejsi fani.
Mam nadzieje, że i nasi sympatycy przyjdą dziś do nas – nie tylko oglądać i wąchać, ale także na spróbunek. A dziś takie dania:
– krem z brokułów z chrupiącą wędzoną pancettą (lub bez pancetty dla wegetarian)
– gnocchi z sosem z gorgonzoli, świeżymi pomidorami i rukolą
– tarta z bakłażanami, pikantnym salami, wędzonym speckiem, mozzarellą i pesto
– tarta czekoladowo-kajmakowa.