Nowy Bufet

NOWY BUFET
UL. MOGILSKA 15A
TELEFON 12 346 17 49
PN–PT 10.00–16.00

19 listopada 2018

  
Moje weekendowe doświadczenia filmowe można określić krótkim polskim powiedzonkiem – „Od Sasa do lasa”. Zaczęliśmy w piątek od przeoczonego jakoś „American Psycho”, który zamiast krwawa powiastką o rozszalałym zabójcy w gajerku okazał się być zabawną satyrą na środowisko japiszonów z końca lat osiemdziesiątych. Potem zapragnęliśmy przypomnieć sobie „Robin Hooda” Ridleya Scotta, bo osiem lat temu w kinie wydawał nam się dobrym kinem. Jak dziwną i płatającą figle rzeczą jest lidzka pamięć, przekonaliśmy się szybciutko, bo film okazał się nieznośnie patetyczny, trochę nieokreślony gatunkowo i bardzo sztampowy. Jak ja mogłam myśleć, że on jest dobry…? Do obejrzenia wprawdzie, ale chyba jednak wole wersję z Kevinem Costnerem, bo nie udaje czegoś więcej, a jest porządnym kinem łotrzykowsko-rozrywkowym. No i Alan Rickmann… (Ten szeryf to jakiś wymoczek bez właściwości był). Zostawszy oszukana przez własne wspomnienia (pamiętacie ten stary hit You Tube z bezrobotnym facetem, który nosi na sobie baner, a podjudzony przez nagrywającego żali się: „Oszukali mnie! Banda złodziei!”, by po chwili w słusznym gniewie zedrzeć z siebie baner-jarzmo i oddalić się w niewiadomym kierunku? Tak się czułam). Postanowiłam wiec pójść do kina i zobaczyć, „Dlaczego jesteśmy kreatywni”? Obejrzawszy ten dokument – zbiór wywiadów z wielkimi tego świata, które powstawały przez trzydzieści lat, nie dowiedziałam się na ten temat nic nowego. Film ogląda się bardzo dobrze – są tam „wszyscy” – od Bowie, przez Tarantino, Žižka, Arafata i Abramowić, ale mówią mniej więcej to, czego można się po nich spodziewać. Niektórzy mają problem z odpowiedzią, inni produkują się aż za bardzo. Politycy jak to politycy – na pytanie „Why are You creative?” odpowiadają tymi samymi sloganami co zawsze, nihil novi. A stary George Bush chwali się, ze przewidział zjednoczenie Niemiec. Zakończyłam przyrodniczym o dzikiej Alasce i to był dobry wybór by nastroić się na roboczy tydzień.
A w pierwszym dniu tego roboczotygodnia czeka tu na Was takie jedzenie:
– krem z dyni z mleczkiem kokosowym, imbirem i limonką
– makaron fusili z sosem śmietanowo-winnym z grillowaną cukinią, zielonym pieprzem i serem pecorino romano
– tarta z pieczonym kalafiorem, pomidorkami cherry i serem grana padano
– czekoladowe brownie z sosem karmelowym.