Nowy Bufet

NOWY BUFET
UL. MOGILSKA 15A
TELEFON 12 346 17 49
PN–PT 10.00–15.00

2020-10-19 10:05:42

Zastanawia mnie, jak błyskotliwą karierę zrobiło w ostatnich latach słowo „lewak”. Słowo to zrobiło się jakimś worem bez dna, do którego wrzuca się wszystkie postawy, które są inne niż większość, nie idą z mainstreamem, których się nie akceptuje i nie rozumie. Może to znak jakiegoś postępu, bo kiedyś powiedziałoby się: „idiota”, „cudak”, może nawet (pardon le mot) „ciota” – jak ktoś za kolorowo ubrany. Są już „lewackie” filmy – według dzisiejszych kryteriów większość zaangażowanego amerykańskiego kina lat siedemdziesiatych, czyli jego niewątpliwie najlepsze lata, kwalifikuje się pod lewackość. Generalnie rzecz biorąc, jeśli ktoś choć trochę odstaje od ogólnie przyjętego wzorca, już wpada do lewackiej szufladki.
Małżonek ogląda czasem filmiki takiego Polaka, który najpierw mieszkał w Chinach, a teraz przeniósł się do Kambodży. Facet gospodarczo jest takim ostrym korwinistą, co nie przeszkadza w oglądaniu go, a wraz z nim tej dalekowschodniej rzeczwyistości. Ostatnio spotkał się z jakimś kucharzem z Krakowa, który wżenił się w kambodżańską rodzinę. Kucharz ma dredy. Komentarze pod filmikiem? A jakże – „lewak”. Zastanawiam się, co zrobiłby taki komentujący z moim znajomym, który całym sercem jest miłośnikiem PIS, pracuje dla rządu, a jednocześnie – o zgrozo! – to porządny i dobry człowiek. Jego porządność i dobroć mogłaby być od biedy uznana za lekką anomalię, ale – uwaga! – facet ów hoduje pszczoły, jeździ tanim fiatem Tipo i -uwaga, uwaga, to straszne co teraz napiszę – pierze w łupinach orzecha! Dla takich nie ma szuflady. Można od biedy wymyślać mierne nowosłowa – „pralewak” czy „leprawak”, ale one są słabe, poza tym nie oddają ducha. „Pralewak” to bardziej antenat „lewaka” , a „leprawak” to jak francuski ” prawak” z rodzajnikiem, albo jakiś pociot Leppera. Kompletnie bez sensu.
A wracając do meritum – zawsze na końcu dochodzę do wniosku, że rzeczywistość jak zwykle jest bardziej skomplikowana i wymyka się prostym podziałom i czasem nawet redaktor Warzecha powie coś naprawdę sensownego, a uznany autorytet-profesor, albo legenda opozycji czasem wali w weekendowym wywiadzie dla „GW” takie kocopoły, że aż oczy przecieram ze zdumienia.
W naszej kuchni ponad podziałami, takie oto specjały – od muzułmańskiego Maroka, przez teksańsko-meksykańskie pogranicze:
– harira – marokańska zupa z ciecierzycy i soczewicy
– chili con carne – mielona wołowina, papryka, fasola, pomidory plus grillowana tortilla, odrobina kwaśnej śmietany i kolendra
– tarta z pieczoną cukinią, suszonymi pomidorami i grana padano
– ciasto marchewkowe z orzechami włoskimi i kremem waniliowym.