Nowy Bufet

NOWY BUFET
UL. MOGILSKA 15A
TELEFON 12 346 17 49
PN–PT 10.00–15.00

18 maja 2021

W ostatnia sobotę zrealizowałam swoje małe marzenie. Po raz kolejny odwiedzałam zaprzyjaźnioną rodzinę w Cieszynie. Siedzieliśmy do późna, ale prawie bez substancji – co było pierwszą poważna przesłanka, że mój plan może się powieść. Bo mimo tego, że jak na siebie, usnęłam o jakiejś dzikiej porze, to obudziłam się – a jakże! – o 5:30. Czyli tak jak do pracy. Postanowiłam wykorzystać ten fakt do realizacji swojego marzenia – dokonałam podstawowych ablucji, zarzuciłem odzienie wierzchnie i udałam się na spacer na Stare Miasto. Tak – to właśnie było przedmiotem moich westchnień od jakiegoś czasu – wstać bardzo rano i samopas udać się na cieszyńską wycieczkę. Pogodę miałam piękną – dość ciepło acz rześko i bezchmurne niebo. Był to pierwszy dzień bez maseczek na zewnątrz, dlatego maszerowałam raźnie bez osławionego „kagańca”, jak pieszczotliwie nazywają maseczki covidowi negacjoniści. Byłam jedną z niewielu osób z odkryta twarzą – tak się jakoś złożyło, ze większość ludzi, których mijałam byli to nad wyraz szczupli, wczorajsi panowie – wszyscy bez wyjątku z reklamówkami – którzy prawdopodobnie opuścili domostwa za paląca potrzebą nabycia wyrobów browarniczych, tudzież małpkowych – oni pewnie nawet nie wiedzieli, że koniec z kagańcem nastąpił o północy. Mieli inne zmartwienia na głowie.
I chodziłam sobie po tym porannym pustym i słonecznym Cieszynie i było mi błogo. Robiłam zdjęcia, zaglądałam w podwórka, poszłam nawet pierwszy raz w życiu po kawę do Żabki. I tu znalazłam źródełko malutkiej frustracji, bowiem za mało smakową lurę bez dolewki zapłaciłam 5,50 pln. A u nas w Nowym Bufecie smaczna kawka z dolewką jest po 4 złote! Poczułam, że muszę chyba podnieść jej cenę do 5 złotych, bo są jakieś granice :) Na razie tego nie zrobiłam, więc wpadajcie na kawkę, jeśli chcecie przyoszczędzić złocisza.
Wypiwszy kawkę i nasyciwszy oko cieszyńskimi klimatami, zakupiłam w sklepie PSS przy Rynku kanapki ze śledziem, sztuk osiem. I jako ten siewca dobroci i smakołyków, w poczuciu spełnionego obowiązku, wróciłam do sioła, żeby wraz z resztą domowników i gości zasiąść do śniadania. To było małe szczęście.
„A teraz jestem tu, ludzi tłum i znowu myśli dziwne” – chciałoby się zaśpiewać za Robertem Gawlińskim, chociaż ja wolę inny fragment tego utworu: „Tańczę, wódkę piję”.
W każdym razie jestem tu – w Nowym Bufecie – ludzi tłumu jeszcze nie widać, wódki też nie popijam ukradkiem. Z wyśpiewanego przez Roberta zestawu posiadam jedynie „myśli dziwne”, oraz tańczę wewnętrznie, a na zapleczu czasem zewnętrznie. A tak spoza Wilków, z naszego własnego prywatnego zestawu, mam dla Was jak co dzień parę propozycji gastronomicznych. Oto one:

  • krem z buraków z jogurtem
  • kokosowe curry z dyni i batatów, z orzeszkami ziemnymi, szpinakiem i kolendrą, podawane z ryżem basmati
  • tarta z pieczonym kalafiorem, oliwkami liguryjskimi, cheddarem i czosnkiem niedźwiedzim
  • 5 porcji tagliatelle all’amatriciana z pomidorami, policzkiem wieprzowym, oliwą i pecorino romano
  • tarta z białej czekolady z kardamonem, polana musem malinowym.