Nowy Bufet

NOWY BUFET
UL. MOGILSKA 15A
TELEFON 12 346 17 49
PN–PT 10.00–15.00

19 sierpnia 2025

Będąc w Trojmieście właściwie nie wydawałam pieniędzy. Bilety kupiłam kilka tygodni wcześniej, spałam u siostry, a pierwszego dnia pobytu jej mąż zrobił nam tażin z kurczaka z ziemniakami, morelami i śliwkami. Zrobił go w prawdziwym naczyniu, bo kiedyś udało im się takie okazyjnie kupić. Zajadałam się tym specjałem z lubością.
A wracając do finansów – jakiś bilet na SKM, jakiś arbuz w Żabce, jakaś woda – czyli tyle co w normalnym wolnym dniu w domu. Drugiego dnia postanowiłam coś jednak zakupić. Kiedy wychodziliśmy z mieszkania najmłodszej siostry Ani, którą odwiedziłyśmy w Gdańsku, zobaczyłam cukiernię. Ania poinformowała, że działa ona od niedawna, otwarta jest tylko w piątki i soboty, a ceny ma wysokie. „O!” – pomyślałam – coś dla mnie, idę po bułę. Zakupiłam drożdżową bułkę z jagodami, kwaśną śmietaną i kruszonką, w cenie 20 złotych. Konsumpcję rozpoczęłam w Parku Reagana – otworzyłam pudełko, wyjęłam łyżeczkę i zaczęłam jeść. Ciasto naokoło jagód było smaczne, jagody ze zmietaną i kruszonką również. Kiedy jednak sięgnęłam łyżeczką głębiej to się okazało, że całe ciasto pod jagodami (czyli większą jego część) jest surowe. Wybrałam więc troszkę jagód i resztę wyrzuciłam. Postanowiłam zadzwonić do cukierni i podzielić się tą informacją – nie żeby wyładować się na dziewczynie, która mi bułkę sprzedała, ale żeby ją poinformować, że tak się wydarzyło. Żeby na przyszłość sprawdzały, bo pewnie mają niewielkie doświadczenie i albo naładowały za dużo jagód, albo piekły w za niskiej temperaturze, albo bułki nie dość urosły przed pieczeniem. Słyszałam w słuchawce, że dziewczyna bardzo się przejęła, chciała mi nawet oddawać pieniądze, ale powiedziałam, że nie po to dzwonię, poza tym jestem tu na wakacjach przejazdem.
Na skutek tego zdarzenia – bo odrobinę surowizny jednak przyswoiłam – straciłam ochotę na słodkie i po raz pierwszy nie kupiłam sobie gofra na Monciaku. Sprzeniewierzyłam się tym samym swojej tradycji.
Okazją do roztrwonienia gotówki pojawiła się, kiedy usiadłyśmy w przepięknej sopockiej Meduzie. Mogłam wtedy zapłacić rachunek za siostrę. Zapłaciłam także za zakupy w Lidlu i dopiero wtedy poczułam się wakacyjnie i urlopowo 🤪.
Chociaż prawdziwy ciężar gatunkowy miałby jakiś nadmorski paragon grozy 😁.
Co do tażina – u nas też jest dziś na lancz. A cały lancz wygląda tak:

  • krem kalafiorowy z olejem z pestek dyni
  • krem z groszku z jogurtem
  • tażin z kurczaka z suszonymi morelami, prażonymi nerkowcami, kolendrą i bulgurem
  • cannelloni nadziewane szpinakiem, ricottą i mozzarellą, zapiekane w sosie rosè, posypane tartym grana padano
  • tarta z pieczarkami, mozzarellą fior di latte i pestkami słonecznika.