
Za zachętą jednego z klientów, który pełni funkcję rzecznika prasowego i ma dużą zajawkę na media społecznościowe, postanowiłam dziś coś nagrać. Nie jest to relacja z typowego pracowitego poranka, bo do tego musiałabym wynająć kamerzystę, który nagrywałby jak kroję, siekam, doprawiam, zmywam. Małżonek ma swoją robotę, poza tym nie interesuje go taka współpraca 😀.
Jak już obejrzeliście to wiecie, że najbardziej analityczne ciągi myślowe, najbardziej tęgie rozkminy, najbardziej abstrakcyjne pomysły najlepiej przechodzą przez głowę, kiedy ręce są zajęte monotonną czynnością. Nie należy oczywiście dać się ponieść głowie za bardzo, gdyż w przypadku operowania nożem skutki mogą być krwawe. No ale jeśli udaje się to wypośrodkować, to można sobie wymyślić naprawdę ciekawe/nietuzinkowe/zabawne/dziwne rzeczy. Taka była moje poranna rozkmina, która się z Wami dzielę w formie krótkiego filmu.
Tekst też musi być, bo muszę Wam na spokojnie przekazać, co dziś możecie zjeść na lancz:
- krem z buraków z jogurtem
- makaron linguine aglio olio pomodoro – z długo duszonymi w oleju z pestek winogron pomidorami, podkręconymi smażonym czosnkiem i ostrą papryczką, podawany z natką pietruszki i tartym serem grana padano
- cztery porcje wegańskiego kokosowego curry z ciecierzycy i pieczonego kalafiora z ryżem basmati
- tarta ze szpinakiem, mozzarellą, gorgonzolą i pestkami słonecznika.