
Pewni dotarł już do Was polski akcent na rozdaniu Złotych Globów. Odbierającą nagrodę za główną rolę kobiecą Irlandka Jessie Buckley podziękowała ze sceny Tomkowi za pyszną zupę, którą gotował w przywiezionym z Polski dużym żeliwnym garnku. Mięso, ziemniaki, cebula – tyle wiemy o składnikach. Może to była zupa gulaszowa…? Tym samym dziś rano tysiące osób na świecie wyguglały sobie Tomka, czyli Tomasza Sternickiego – specjalistę od sprzętu technicznego. Jest taka możliwość, że może on być w tym momencie najbardziej znanym specjalistą od sprzętu technicznego w całym przemyśle filmowym. Na pewno nie będzie brakowało mu propozycji pracy – wyobrażam to sobie tak, że oprócz swoich zawodowych umiejętności będzie miał w kontrakcie co najmniej jednokrotne przyrządzenie swojej słynnej zupy.
Nie dziwota, że porządny posiłek na planie filmowym został doceniony. Przeważnie jedzą tam jedzenie z kateringu, które z rzadka bywa dobre. A jak siedzisz tygodniami na planie i uczestniczysz w kręceniu filmu, to marzysz o pysznej pożywnej zupie. Co jak co – ale w zupy to my tutaj między Bugiem a Odrą umiemy.
Cieszę się z nagrody dla Jessie Buckley, bo uwielbiam tę aktorkę. Za każdym razem tworzy wspaniałą kreację i na pewno zdobędzie nagrody jeszcze nie raz.
A zmieniając kompletnie temat i przechodząc do meritum – oto co przygotowaliśmy dla Was dziś:
- florencka zupa z fasoli ze szpinakiem i grzankami
- perski kurczak z suszonymi śliwkami, bulgurem i miętą
- tarta porowa z fetą i pestkami dyni.