
Małżonek od jakiegoś czasu piecze chleby do rubena. Sporo osób pyta z zaciekawieniem, co też tam w tym piecu się znajduje. Fascynuje ich zawartość blaszek, która sporo wystaje ponad rant. Pani Magda na przykład za każdym razem kiedy w piecu pieką się bochny, widzi tam dwa duże kurczaki. Ciekawe co ja bym pomyślała na jej miejscu? Być może wyobraziłabym sobie dwie przerośnięte kaczki dziwaczki? Należy przy tym pamiętać, że w wierszu/piosence, tak wspaniale wyśpiewanej przez Piotra Fronczewskiego, “z kaczki zrobił się zając”. Wiec dlaczego z chlebów nie mogłyby powstać kurczaki?
Jak chcecie kurczaki zobaczyć, wpadnijcie koło 13:00 – 13:30.
A skoro już wpadniecie, to napiszę Wam na co:
- harira – marokańska zupa z soczewicy i ciecierzycy
- cztery porcje kremu z selera z olejem z pestek dyni
- penne ze szpinakiem i gorgonzolą, posypane serem grana padano i prażonymi orzechami włoskimi
- butter chicken z ryżem basmati i kolendrą – DZIESIĘĆ PORCJI
- tarta z boczniakami, mozzarellą i pestkami dyni
- JEDNA PORXJA tarty ze szpinakiem, fetą, mozzarellą i słonecznikiem.