
Znalazłam w streamingu cover „A day in life” The Beatles, wykonywany przez Chrisa Cornella. Chris Cornell wykonał znakomity utwór „You know my name” z najlepszego Bonda „Casino Royale”, więc oprócz działalności w Soundgarden zapisał się w historii muzyki jako jeden z kilkudziesięciu wykonawców bondowskiej piosenki.
Jest to wykonanie znakomite, mimo że pomysł karkołomny. Najlepiej najpierw posłuchać oryginalnego utworu, zapowiadającego nadejście psychodelicznego rocka, z bardzo rozbudowanym instrumentarium. A potem niech wjedzie Chris Cornell na białym koniu ze swoją wersją nadjedzeń głos i gitarę. Nie wiem jak to zrobił, ale fantastycznie to wykonał. Więcej – udało mu się tę psychodelię zachować, co jest niesamowite zważywszy na porównanie ilości instrumentów w oryginale i coverze. Ro fantastyczna robota prawdziwego artysty.
„A day in life” jest piosenką, króla zawiera dwie piosenki o zupełnie innych rytmach i słowach. The Beatles lubili takie zabawy – zwłaszcza MacCartney. A najbardziej znanym utworem MacCartneya zbudowanym w podobny sposób jest „Live and let die”. Czy jest to utwór z Bonda o tym samym tytule i czy właśnie historia zatoczyła koło? Być może.
Ale mam dla Was jeszcze dwa inne wykonania – jedno z 1964, a drugie z 1986 roku. Z tym że są to interpretacje tej samej osoby. To Marianne Faithfull i „As tears go bye”. W 1964 piękna młoda arystokratka, która jeszcze nie wie jaki los gotuje jej życie i śpiewa wysokim anielskim głosem, lekko melancholijnym. Dwadzieścia cztery lata później, po wieloletnim uzależnieniu od narkotyków głos Marianne jest już chropowaty i niski, a utwór wykonuje mniej więcej o pół oktawy niżej. Nie ma tam melancholii – jest coś, co chwyta za serce i powoduje dreszcze. Jej głos jest drastycznie inny – dziecko powiedziałoby, że to głos wiedźmy – a to głos kobiety w średnim wieku pozbawionej złudzeń i po dużych przejściach. Kiedy slucham jednego po drugim, to aż łzy się cisną do oczu.
Zachęcam do sprawdzenia.
Oraz – zachęcam do sprawdzenie naszych lanczy – może być organoleptycznie. Dziś możecie skosztować:
- krem porowo-ziemniaczany
- wegański marokański tażin z pieczonymi warzywami: dynią, batatami, bakłażanem i cukinią, ciecierzycą, bulgurem, prażonymi nerkowcami i kolendrą
- tarta z cukinią, serem dobbiaco, słonecznikiem i pesto z pietruszki.