Nowy Bufet

NOWY BUFET
UL. MOGILSKA 15A
TELEFON 12 346 17 49
PN–PT 10.00–15.00

20 kwietnia 2026

Miał to być spokojny weekend bez męża. Szukałam sobie nawet towarzystwa, żeby mieć do kogoś otworzyć usta, bo łaknęłam rozmowy. Zupełnie niespodziewanie okazało się, że od piątku do niedzieli trwają obchody Stulecia Etnologii na UJ i że moja przyjaciółka się wybiera, oraz że przyjechała z daleka naszą dawną przyjaciółka z czasów studencki-etnologicznych właśnie. Wprawdzie ja spędziłam tam tylko rok – z różnych względów, chociaż dobrze mi szło – ale towarzysko jestem głęboko zakorzeniona w trzy kolejne roczniki etnologów. Dowiedziałam się przy okazji, że nominowana do Oskara za kostiumy do Hamneta Polka, Małgosia Turzańska, była z moimi kolegami i przyjaciółmi na roku – również tylko przez rok, bo potem wyfrunęła do praskiej Filmówki, by tam kontynuować edukację. No i całkiem niespodziewanie znalazłam się w piątek w Collegium Maius, oraz w starej bibliotece na św. Anny, a w sobotę na bankiecie w Collegium Novum.
Zjazdy licealne albo omijałam, albo one omijały mnie – to była tego typu pierwsza impreza w moim życiu.
Wrażenie niezapomniane, kontakty odnowione, plotki przekazane, drogi zawodowe zweryfikowane.
Dostałam pięknie wydaną książkę “Ponadczasowe. O tym, co tworzy modę” , którą z francuskiego tłumaczyła moja serdeczna koleżanka i którą kiedyś mi obiecała przywieźć. No i przywiozła – książka czeka na swoją kolej, Teraz na tapecie jak Wam wiadomo wiadomo Rzym i te sprawy, oraz sobowtórka Naomi Klein. Lubie czasem zacząć kilka książek, ale tym razem postanowiłam narzucić sobie dyscyplinę i czytać po kolei.
Wracając z bankietu trafiłam w oko cyklonu, w epicentrum Armageddonu, bo właśnie startowałnocny biegi z krakowskiego rynku i dwie jego połowy zostały od siebie odcięte. Ludzie przeskakiwali barierki, bo na Rynku były tłumy i panował spory chaos. Ja też ze swoim rowerem musiałam dokonać aktu obywatelskiego nieposłuszeństwa, bo przez pół godziny próbowałam się dostać na Podgórze i byłam zdesperowana, żeby jechać do Starej i dać jej lekarstwa. Przejechałam więc bez pozwolenia przez Sławkowską, słysząc za sobą zdenerwowane komentarze pani pilnującej barierek. No ale ten żywioł pieszych i rowerzystów, pragnących wrócić do domu, by nie do opanowania.
Podróż rowerem z Novum do domu zajęła mi czterdzieści pięć minut, a po drodze natrafiłam na takie atrakcje jak tłuściutki znieżywiony szczurek, na środku alejki pod Teatrem Słowackiego. Ale jak tylko przedostałam się na właściwą stronę mocy, od razu powrócił mój spokój i radość ze spotkania.
Małżonek wrócił ze spotkania z przyjaciółmi w niedzielę, wymieniliśmy się dużą ilością ploteczek, aż trudno była nam usnąć z nadmiaru wrażeń.
Emocje opadły, już od rana pracujemy, a efekty prezentuję poniżej:

  • krem pomidorowo-paprykowy z pesto z bazylii
  • kokosowe curry z kurczakiem, brokułami, fasolką szparagową i bakłażanem, podawane z ryżem basmati
  • tarta z dynią, suszonymi pomidorami i fetą.