
Zdjęcie Was nie myli, ja też się nie pomyliłam w tworzeniu posta. Tak – Sloppy Joe is back! Postanowiliśmy z małżonkiem w zeszłym tygodniu, że przygotujemy trochę więcej ragu bolońskiego, żeby z tego co zostanie przygotować na poniedziałek Sloppy Joe. Udało się nam to wszystko spalić, bo normalny lancze też powstał. Ta pyszna kanapka bywała u nas czasami kilka ładnych lat temu i postanowiliśmy trochę Was rozpieścić i ją dziś zaserwować. Kanapka to amerykański klasyk, a surówka, którą widzicie obok to wariacja na temat KOLESŁAWA (sorry, nie mogłam się powstrzymać 😄) – czerwona i biała kapusta, marchewka, sok i skórka z cytryny i kilka innych składników. Mam cichą nadzieję, że starczy i dla nas, ale jeśli zamówcie wszystko co mamy, też będę zadowolona, bo będzie to znaczyło, że wielu z Was miało ochotę, by dziś przyjść właśnie do nas i spróbować dawno niewidzianej pyszności. Niektórzy z Was kiedyś u nas próbowali, ale iekszosc pewnie nie. Dlatego zachęcam serdecznie.
Zachęcam też do innych propozycji, bo lancz jest – raczej lekki, bo dzień dziś ciężki. A oto wszystkie propozycje:
- krem paprykowo-pomidorowy z oliwą
- makaron farfalle ze świeżym pesto z bazylii i tartym serem grana padano – przypominam że udoskonaliłam swoje pesto i teraz smakuje jeszcze lepiej
- SLOPPY JOE – kanapka z ragu z wołowiny i warzyw, cheddarem, nachosami (one wspaniale chrupią i są wisienką na torcie), plus surówka z czerwonej i białej kapusty
- tarta szparagowa z fetą i pomidorkami.