
Nowa lektura dała mi pierwszy temat do przemyśleń. Jestem dopiero na wstępie – uzupełnieniu do wydania właściwego, ale już jest ciekawie. Autor jedynej autoryzowanej biografii The Beatles przytoczył fakt, że Paul i Linda MacCartney wszystkie dzieci posłali do publicznych szkół. To niemal akt odwagi. Sprawdziłam z ciekawości, którzy sławni ludzie zrobili podobnie. Nie wiem, czy to wszyscy, ale Klaudyna wskazała mi tylko następujące osoby:
- Sarah Jessica Parker i Matthew Broderick (Sarah samym faktem, że nie korzysta z prasowanie zmarszczek, wypełniaczy i skalpela jest rewolucjonistką w swojej branży)
- Julia Roberts
- Naomi Watts i Liev Schreiber
- Emma Thompson
- Ken Loach (tu bym się srodze zdziwiła, gdyby było inaczej)
Plus jakieś dwa nazwiska, których nie kojarzę – jakiś ideowy socjalista i jakiś polityk.
Skromniutko, muszę przyznać. No ale w Anglii i USA jest kompletnie inny system szkolny i najlepsza edukacja jest słono płatna. A u nas, jeśli chodzi o licea, te najlepsze sa państwowe. Ale wiem z pierwszej ręki, że bywa tam uczniom bardzo trudno – że względu na dużą presję, przeciążenie nauką i oczekiwania własnych rodziców.
Dobrze, że skończyłam liceum w prowincjonalnym mieście. Poziom miało niezły, ale koleżanka która pracowała w jednym z takich topowych liceów w Warszawie powiedziała mi że śmiechem: “Kisiel – my byśmy się tam w życiu nie dostały”. Trudno, co robić – jakoś nie żałuję, zwłaszcza że naszą ciechanowską jedynkę liceum skończył mój ojciec, wszystkie siostry i dwie siostrzenice. Trzy pokolenia to już jest jakaś tradycja, nie?
U nas dziś też jest tradycja, ale taka nasza, nowobufetowa. Mamy dla Was takie oto propozycje: - chłodnik litewski z jajkiem
- kokosowe curry z dyni, batatów i ciecierzycy, ze szpinakiem, orzeszkami ziemnymi, kolendrą i ryżem basmati
- makaron rigatoni ze szpinakiem i gorgonzolą, posypany tartym serem grana padano i prażonymi orzechami włoskimi
- tarta z boczniakami, pancettą i mozzarellą fior di latte.