
Te dwa słusznej wielkości plastry mortadeli z pistacjami zasiliły dziś drużynę, która tworzy skład tarty wytrawnej. Resztę plasterków zjem sobie na drugie śniadanie, wraz z serem i pomidorem. Dziś w końcu jesteśmy w lepszych nastrojach, bo Stara zaczęła wracać do żywych. W piątek położyła się w przedpokoju na podłodze obok miski z wodą, bardzo blisko miski z jedzeniem i w niedalekiej odległości od kuwety. Leżała tak do niedzieli, opuszczając legowisko tylko żeby udać się do tych bliskich miejsc i zrobić co trzeba. Zaczęliśmy się zastanawiać czy aby nie szykuje się już do odejścia, w niedzielę zabrałam się za odkurzanie, zabrałam jej legowisko z przedpokoju, a w nią wstąpił nowy duch – od razu przyszła na kanapę, więcej jadła i perystaltyka w końcu zaczęła działać. Nawet drapnęła mnie w nocy, domagając się jedzenia – co osobiście uznaję już jako prawie zupełne ozdrowienie. Zaczęła też z powrotem z nami spać – wygląda na to, że postanowiła jeszcze trochę z nami pobyć. Tak że póki co sytuacja opanowana.
Z tej radości i sporego upału postanowiłam zrobić dziś chłodnik – już widzę oczyma wyobraźni, jak niektórym z Was zaświeciły się teraz oczy i szykują już kilka własnych opakowań, żeby przygarnąć trzy lub cztery porcje. Mam nadzieję, że i ja dostąpię momentu pożarcia go ze smakiem – zostanie chociaż dwie porcje 🙃.
A teraz menu:
- chłodnik litewski z jajkiem
- makaron farfalle z cukinią w sosie śmietanowo-winnym, z serem pecorino Romano
- tarta z bakłażanem, mortadelą z pistacjami i halloumi.