
Siostry, które siedzą teraz w drzewie genealogicznym przygotowały dla nas w weekend wspaniałą niespodziankę. Oto Ania dotarła do kanadyjskich archiwów (tam osiedlili się po wojnie dwaj bracia mojego dziadka) i znalazła nagranie. W latach osiemdziesiątych był w Kanadzie taki program – Poznaj Swoich Sąsiadów – w jego ramach robiono wywiady z Kanadyjczykami – pewnie głównie emigrantami z różnych krajów. Na nagraniu jest półgodzinny wywiad z jednym z braci dziadka – Olkiem, który odpowiada na pytania od dzieciństwa, przez wojsko, Londyn aż po Toronto. To było niesamowite przeżycie – usłyszeć głos osoby, której nigdy się nie poznało, ale od dzieciństwa oglądało się jej zdjęcia. Bardzo się wzruszyłam, zwłaszcza kiedy Olek opowiadał o internowaniu żołnierzy przez Litwinów w 1939 nad Bałtykiem, o ich drodze do Murmańska i Archangielska. Najtrudniej było mi słuchać kiedy mówił o Archangielsku, gdzie byli dosłownie dwa tygodnie, bo zaczęła się operacja Barbarossa i nagle Polacy stali się potrzebni. W Archangielsku byli inni Polacy z Litwy i Białorusi, pracujący w łagrach. Olek spotkał tam brata, ale go nie poznał, za to brat rozpoznał jego. Tym bratem był nasz dziadek – bardzo mnie to poruszyło, bo wyobraziłam sobie, jak strasznie musiał wyglądać, że nie poznał go rodzony brat. Wszyscy znamy te obrazki obozowego wyglądu – ludzie zmieniali się nie do poznania, potem droga z armią Andersa aż do Włoch, po wojnie 8 lat w Londynie. Wracać nie było po co, bo w Polsce hulały stalinowski represje, tortury i kary śmierci, zarezerwowane dla żołnierzy z niewłaściwej armii i podziemia.
Londyn poznał jak własną kieszeń, ale nie chciał tam zostać, bo nie miał szans żeby się dorobić. Okazało się, że jego brat Kostek jest w Kanadzie i Olek tam pojechał i ułożył sobie życie. Pod koniec wywiadu trochę na Kanadę narzekał – na zasadzie, że mają tu za dobrze, za łagodnie, że młodym się poprzewracało. Z perspektywy jego życiorysu to zrozumiałe.
Obaj bracie zmarli bezpotomnie, obaj byli w Kanadzie szczęśliwi. A my mogłyśmy o tym wszystkim się dowiedzieć od samego Olka, za co jestem Ani niewymownie wdzięczna. Tak to przeżywałam, że jeszcze w pociągu obejrzałam Polski „Pojedynek”, a potem słuchałam podcastu „Muzeum Historii Polski” o rotmistrzu Pileckim.
Od kilku dni jestem poruszona i skłonna do nadmiernych wzruszeń. Na szczęście nie wpływa to na moje zasoby robocze i lancz jest gotowy. A dziś polecamy:
- krem z groszku z jogurtem
- makaron linguine aglio olio pomodoro – w sosie z długo duszonych lekko pikantnych pomidorów, z natką pietruszki i serem grana padano
- kokosowe curry z kurczaka i pieczonego bakłażana, z ryżem basmati i kolendrą
- tarta porowa z pomidorkami i kozim serem.