Nowy Bufet

NOWY BUFET
UL. MOGILSKA 15A
TELEFON 12 346 17 49
PN–PT 10.00–16.00

19 października 2015

image

Pierwszy raz od czerwcowej wyprawy do stolicy pojechałam ci ja za miasto. Niedaleko – w okolice Skawiny, żeby odwiedzić dobrą kumpelę, która mieszka na wsi od dziesięciu lat. W celu dotarcia na miejsce musiałam znależć sobie busa, odszukać jego nowy przystanek i odbyć podróż do Skawiny, skąd odbierała mnie Ola. Dawnom busa nie używała, bo w tym roku prawie nie wyjeżdżam, poza tym nigdy nie byłam przekonana do tego typu komunikacji. Większosć tych pojazdów to cudem wskrzeszone przez mechanika zombies. Zawsze zapchane, średnio pachnące, a kindersztuba kierowców to osobny oddział.
Tak było i tym razem. Gdy chciałam kupić bilet po wejściu do pojazdu, przywitała mnie wiązanka przemiłego kierowcy – wiecie która, te dwa klasyczne wyrazy, jeden pięcio- drugi trzyliterowy. Nawet się specjalnie tym nie przejęłam, pomyślałam tylko, że dziad jest wyjątkowym frustratem. Przy wychodzeniu zrozumiałam, dlaczego za przejazd płaci się przy wyjściu. Szybko, szybko, każdy wysiada, o paragonie nie ma mowy. Potem na miejscu było już tylko lepiej – wino, kobiety i trochę śpiewu (wykonałam odgrzebaną piosenkę z Psa Pankracego „Noga Pana to wspaniały psi towarzysz, kolo nogi chodzę grzecznie jak elegant…”). I zastanawiam się, kiedy cywilizacja dotrze do busiarzy. Termin „nędza galicyjska” w tej sferze to nadal stan realny.
Dziś krem z ciecierzycy i pomidorów.
Na drugie są gnocchi z dynią hokkaido, serem pecorino romano, pomidorami i speckiem.
Albo tarta z duszonymi porami, gorgonzolą i pestkami dyni.
W słodyczach mamy Kanadyjczyków i BLONDIE.