Nowy Bufet

NOWY BUFET
UL. MOGILSKA 15A
TELEFON 12 346 17 49
PN–PT 10.00–16.00

30 czerwca 2016

  
Siostra mi mówiła, że kilka dni temu jechała jak zwykle rowerem do pracy i nagle zobaczyła biegnącą szczupłą kobietę, która nagle wyłoniła się z nienacka. Przejeżdżając koło niej spojrzała na jej twarz. Autentycznie się wystraszyła, o mało,nie spadajac z roweru. Nawet gdy to opowiadała, strach był żywy na jej plastycznym licu. Plastycznym w opozycji do fizjognomii biegaczki. Pani miała ponoć tak straszny, wykrzywiony i nieruchomy wyraz twarzy, że zamiast wzbudzać zazdrość brakiem zmarszczek i młodym wyglądem – po prostu przerażała rozciągniętą wargą, wytrzeszczonym okiem i napiętym policzkiem. Wiem o co chodzi, bo kilka lat temu w Pizie napotkałam podobne indywiduum. Doznałam wtedy mieszaniny dziwnych uczuć – od strachu właśnie, przez smutek, litość i trochę złości. Trochę krzywe zwierciadło i ciche pytanie z tyłu głowy: ” Czy ja też? Kiedyś…? Ratunku!”
Ale porzućmy te minorowe dywagacje i oddajmy się gargantuicznym myślom o górach jedzenia.
W tych górach płynie rzeka marokańskiej zupy z ciecierzycy i fasoli z koprem włoskim. Obok mniejszy strumyk zupy z młodej kapusty z pesto, pomidorami i serem grana.
Góry to curry. Curry z batatami, mini-kukurydzą i mleczkeim kokosowym, z ryżem basmati. A także tarta wytrawna z wędzonym halibutem, groszkiem i cheddarem.
Nad górami obłoki z czekolady i kajmaku, uformowane w trójkątne kształty słodkiej tarty. Obok szybuje ciasto porzeczkowe z kruchym spodem. Cóż – przy ich kalorycznosci tak naprawdę nigdy nie powinny wzbić się na nieboskłon, ale nie jątrzmy tematu.