6 września 2016

  
Małżonek wynalazł (bo jak już pisałam, za osiemdziesiat procent pomysłów na to, co tu napiszę, odpowiada właśnie on) w internetach wywiady z Pawłem „Konjo” Konnakiem i Dariuszem „Brzóska” Brzóskiewiczem. Czyli jednymi z przedstawicieli trójmiejskiego TOT-ARTU. Kto kiedykolwiek widział Konja w akcji, może mieć przekonanie, że to zupełnie nierozgarnięty świr, pół-idiota, komediant, żyjący w oderwaniu od rzeczywistości. Nic bardziej mylnego – poza swoją rolą błazna to bardzo rozgarnięty, mówiący z sensem człowiek. Człowiek, który prowadził konferansjerkę na około pięciuset koncertach Ich Troje, za co wiele osób z branży pokazało mu plecy. W tym samym czasie, zaznajac też losu biednego artysty z undergroundu, z Tymonem Tymańskim w dwuosobowym składzie zjeżdżali Polskę wzdłuż i wszerz, grając w pipidówach. A był to początek XXI wieku – czas recesji, jak niektorzy może pamietają – czas, w ktorym powstała boska „Ballada o lekkim zabarwieniu erotycznym”, która beznadzieje tamtego okresu oddawała. W branży muzycznej całą pulę zgarniał Michał Wiśniewski z ekipą, a reszta walczyła o okruchy. Wiec każdy orał jak mógł (morał). Wiele jest też ciekawego o jego dawnych kolegach, którzy dziś skręcili bardzo na prawo, do kościoła, albo do parlamentu. Opowiada o nich bez jadu, z podkreśleniem radości z tego, że teraz te wszystkie postawy i poglądy są możliwe, a w poprzednim ustroju były mocno ograniczone. Zresztą ma wyjść jego ksiażka o tamtych czasach – kto ciekaw, ten znajdzie. Polecam.
Polecam też dzisiejszy lancz i inne wiktuały.
Jest marokańska zupa z ciecierzycy i fasoli ze szpinakiem i kaszą pęczak. Jest jeszcze kilka porcji kremu z dyni.
Na główne ugotowaliśmy butter chicken, czyli piers kurczaka w aromatycznym sosie z mieszanką garam masala, pomidorami i masłem, podana z ryżem basmati i świeżą kolendrą.
W tarcie wytrawnej jest pieczona czerwona papryka, feta, pesto i pestki słonecznika.
Na słodko oprócz kilku porcji ciasta marchewkowego, jest sbriciolata z malinami i ricottą.