Nowy Bufet

NOWY BUFET
UL. MOGILSKA 15A
TELEFON 12 346 17 49
PN–PT 10.00–16.00

19 października 2017

  Ponad dwadzieścia jazd za mną, ale nie czuje żeby podstawowe trzydzieści godzin mi wystarczyło. Zdecydowanie mam gorsze i lepsze dni, raz jest wspaniale, a czasem po prostu nic mi nie wychodzi. Zauważyłam że najgorzej mi się jeździ od razu po pracy, bo wtedy nie mogę się skoncentrować, z jednego kołowrotka wskakuję od razu w drugi i to się odbija na koncentracji i na racjonalnym myśleniu. Zastanawiam się jak to jest, kiedy para się pokłóci w trakcie jazdy – jak bardzo zwiększa to szanse na wypadek? Jeśli w sprzeczkach jesteś gwałtowny, wybuchowy, momentalnie się zapalasz w afekcie by za chwilę zgasnąć, czy nie kwalifikuje cię to do zarysowanej karoserii, powyginanych zderzaków i kilkunastu punktów karnych co rok? Czy jak już będziemy oboje jeździć to będą kłótnie o to, kto dziś prowadzi? Czy będziemy zwracać sobie wzajem uwagę i wytykać błędy? W mętnym świetle tylu pytań przyszłość jawi się niepewnie. Ale najwyżej ustalimy dyżury i zakaz krytycznych uwag pod karą pieniężną, albo nakazem zmywania i odkurzania przez dwa tygodnie. Kolokwialnie rzecz ujmując – jakoś się dogadamy. Będzie dobrze, albo niedobrze – jak w utworze Świetlików.
W naszym menu za to nie jest jak w utworze Świetlików, bo mogłoby być dziwnie. Nawet nie przyniosłam z bazarku porów, które wystawały mi z plecaka jak kwiaty, czy jak tam szło w tym wierszu Marcina Świetlickiego. Kupiłam tam natomiast śliwki na ciasto, ale może zachowajmy należytą kolejność i zacznijmy od zupy:
– zupa jest dziś florencka z fasolą, jarmużem i grzankami
– potem wchodzi keralan curry, czyli nasze chyba najlepsze curry z kurczakiem w mleczku kokosowym z dodatkiem pomidorów i obłędnej wręcz ilości składników do aromatycznej pasty curry, że wymienię tylko imbir, limonkę, suszony kokos, liście curry, kumin i ostrą papryczkę; curry podajemy z ryżem basmati
– tarta wytrawna zawiera dziś bakłażana, pomidorki cherry, ser fontal i oliwę truflową
– na deser zaś wzmiankowane ciasto drożdżowe ze śliwkami, kruszonką i płatkami migdałów (dziś z trudem powstrzymaliśmy łakomstwo i zżarliśmy tylko jeden kawałek).