Nowy Bufet

NOWY BUFET
UL. MOGILSKA 15A
TELEFON 12 346 17 49
PN–PT 10.00–16.00

21 listopada 2017

  Słuchajcie, wychodzi na to że przez ostatnie trzy grudnie dawaliśmy ciała. Miałabym dobre samopoczucie i pewność z podjętych decyzji, gdyby nie artykuł w darmowej prasie gastronomicznej, jaki właśnie przeczytałam. Artykuł o dekoracjach świątecznych. Przez ostatnie trzy lata świadomie unikałam jakichkolwiek świerków, choinek czy reniferów, oraz ograniczałam muzykę okołoświąteczną wychodząc z założenia, że wszyscy są tym bombardowani na każdym kroku i mogą mieć przesyt. Czyli przekładałam własne emocje na własny lokal. Zresztą przesyt to delikatne stwierdzenie, bo od Wszystkich Świętych do połowy stycznia mniej więcej trwa ta bożonarodzeniowa komercyjna masakra – blisko kwartał! Niestety, autorka artykułu pisze, że „brak dekoracji nie świadczy o nas dobrze” a „dekorowanie(…) to także podkreślenie renomy.” Pani pisze o czapeczkach Świętego Mikołaja dla obsługi, o dyskretnej świątecznej muzyce („według psychologów poprawia samopoczucie i wpływa na nastrój”).
W tym roku też zawaliłam na całej linii, bo powinnam sprawdzić wcześniej, jakie panują aktualne trendy, poszukać inspiracji w lokalach światowej klasy, poradzić się dekoratora wnętrz co wybrać żeby pasowało do naszego lokalu (wszystko według porad z gazetki). Słowem – zainwestować cały przychód z poprzedniego kwartału w kupny świąteczny nastrój. Niestety jest już za późno na działanie, bo listopad się kończy, więc pozostanę smętna, niemodna, nie-trendy i bez czapeczki Mikołaja na głowie. Zastanawiam się, czy mogę ją zastąpić śliczną tradycyjną czapeczką z wełny z haftami, którą Kasia przywiozła nam z Kazachstanu…?
Abstrachując powiem, że okołoświąteczne piosenki, czyli Sinatra, Gaga i Bennett oraz łagodne dżezy i parę klasyków z Lennonem i Freddim na czele poprawiają mi nastrój w Boże Narodzenie, ale jak je usłyszę właśnie wtedy w rodzinnym domu.
Jeśli mimo wyraźnego braku dekoracji zdecydujecie się jednak przestąpić nasz próg, czeka tam na Was atmosfera taka jak zwykle, pewien constance, co w zasadzie może być traktowane jako plus. Dodam do tego jeszcze dzisiejsze menu, żeby zachęcić niezdecydowanych:
– krem z selera z szałwią i gorgonzolą
– gnocchi czyli włoskie kluski ziemniaczane z sosem z pomidorów, warzyw, trzech rodzajów włoskich wędlin (spianata, finocchiona i speck), wędzonego boczku, posypane serem grana padano i natką pietruszki
– tarta z kalafiorem, pomidorkami, serem grana padano i świeżą bazylią
– sbriciolata, czyli włoskie ciasto z serem ricotta, dziś w dwóch wersjach – z malinami lub porzeczkami.